Nadwaga i otyłość to jeden z największych problemów zdrowotnych współczesnej Polski. Najnowsze dane NFZ pokazują, jak duże różnice występują między poszczególnymi regionami. Zestawienie oparte na pomiarach lekarzy rodzinnych (13,4 mln dorosłych pacjentów w okresie styczeń–lipiec 2025 r.) pozwala wskazać miejsca, gdzie mieszkańcy najlepiej radzą sobie z utrzymaniem zdrowej wagi – i te, które biją niechlubne rekordy.
Stolica Wielkopolski okazała się liderem zestawienia – w Poznaniu mniej niż 59 proc. dorosłych ma BMI powyżej 25, co oznacza najniższy odsetek nadwagi i otyłości w kraju. Niewiele gorzej wypadają powiat poznański (59,3 proc.) i miasto Leszno (59,4 proc.).
Zupełnie inny obraz rysuje się na północy województwa. W powiecie czarnkowsko-trzcianeckim aż 68,4 proc. dorosłych przekracza próg BMI ≥25. To najwyższy wynik w Polsce. Wysokie odsetki notują również powiaty rawicki (66,0 proc.), wągrowiecki (66,2 proc.), kaliski (66,4 proc.) czy kolski (66,9 proc.).
NFZ podaje, że zestawienie powstało na podstawie danych przekazywanych przez podstawową opiekę zdrowotną. Lekarze rodzinni raportują wzrost i masę ciała pacjentów, a system automatycznie wylicza BMI. Choć nie obejmuje to wszystkich dorosłych Polaków (dane dotyczą tylko osób z wizytami lekarskimi, podczas których dokonano pomiaru), próba ponad 13 milionów pacjentów daje wiarygodny obraz sytuacji.
Statystyki potwierdzają, że nadwaga jest w Polsce powszechnym zjawiskiem. Fundusz szacuje, że troje na pięcioro dorosłych Polaków ma nadwagę, a co czwarty cierpi na otyłość. Średnie BMI dorosłego Polaka wynosi dziś 27,5. To tłumaczy, dlaczego w większości powiatów udział osób z BMI ≥25 przekracza 60 proc.
Eksperci zdrowia publicznego przypominają, że nadmierna masa ciała to nie tylko kwestia estetyki. To przede wszystkim czynnik ryzyka rozwoju poważnych chorób – cukrzycy typu 2, nadciśnienia i chorób układu krążenia. W praktyce oznacza to również rosnące koszty leczenia dla całego systemu ochrony zdrowia.
Dane NFZ mogą być dla samorządów ważnym sygnałem, gdzie należy szczególnie mocno inwestować w profilaktykę: od programów edukacyjnych i dietetycznych, po ułatwianie dostępu do aktywności fizycznej.
Raport opiera się na realnych pomiarach wykonanych przez lekarzy rodzinnych, ale nie stanowi pełnego spisu całej populacji. Część dorosłych nie miała w tym czasie wizyt obejmujących pomiar wzrostu i masy ciała. Z tego powodu dane należy traktować jako obraz trendów i różnic terytorialnych, a nie absolutny ranking zdrowia mieszkańców.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze