Raków Częstochowa osiągnął porozumienie z Polonią Bytom w sprawie pozyskania trenera Łukasza Tomczyka – ustaliła Interia. Klubowi pozostało już tylko dopięcie szczegółów kontraktu z samym szkoleniowcem, co – jak słyszymy – ma być formalnością i powinno zostać sfinalizowane jeszcze w tym tygodniu.
Za wykupienie Tomczyka Raków zapłaci Polonii 150 tys. zł, a dodatkowo wniesie opłatę za jednego z jego asystentów, Łukasza Ocimka. Aktualny trener rewelacji tego sezonu Betclic 1. ligi ma przeprowadzić się do Częstochowy wraz z trzema członkami swojego sztabu. W niedzielę poprowadzi Polonię jeszcze w meczu z Chrobrym Głogów, po czym pożegna się z klubem.
Termin objęcia drużyny przez Tomczyka zależy od momentu odejścia Marka Papszuna. W Rakowie panuje jednak gotowość do zmiany szkoleniowca praktycznie w każdej chwili. Wszystko wskazuje na to, że jest to kwestia bardzo krótkiego czasu. Tomczyk na pewno nie poprowadzi zespołu w ćwierćfinale Pucharu Polski – jeśli Raków awansuje po meczu ze Śląskiem Wrocław – ponieważ pauzuje po czerwonej kartce otrzymanej w spotkaniu Polonii z Avią Świdnik (porażka 2:4). Może więc jedynie zasiąść poza ławką.
Porozumienie Rakowa z Polonią jasno sugeruje, że odejście Marka Papszuna jest już na finiszu. Jeden z najbardziej cenionych polskich trenerów wkrótce powinien przenieść się do Warszawy, gdzie Legia od tygodni oczekuje jego przyjścia. „Wojskowi” notują fatalne wyniki i znajdują się tuż nad strefą spadkową PKO BP Ekstraklasy.
„Legia chce mnie jako trenera, a ja chcę być trenerem Legii. To wszystko, co mogę powiedzieć. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia i nie będę musiał więcej tego komentować” – stwierdził Papszun podczas jednej z listopadowych konferencji, apelując jednocześnie o powstrzymanie się od spekulacji do czasu finalnych decyzji.
Zamieszanie wokół sztabu Rakowa nie wpływa jednak negatywnie na postawę drużyny. Częstochowianie niedawno odnieśli kluczowe zwycięstwo w Lidze Konferencji przeciwko Rapidowi Wiedeń, a w Ekstraklasie jako pierwsi w tym sezonie pokonali Arkę w Gdyni, wygrywając aż 4:1.
Źródło: sport.interia.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze