Europejska wiosna znów puka do drzwi polskich klubów. W grze o ćwierćfinał Ligi Konferencji pozostały już tylko dwie drużyny z Ekstraklasy – Lech Poznań i Raków Częstochowa. Przed nimi jednak wymagające wyzwania: poznaniacy zmierzą się z Szachtarem Donieck, a Raków czeka wyjazdowa konfrontacja z Fiorentiną.
Czwartkowy wieczór zapowiada się intensywnie dla polskich kibiców. Lech rozpocznie swoje spotkanie o 18.45, Raków wyjdzie na boisko trzy godziny później. Stawką jest nie tylko awans do ćwierćfinału, lecz także prestiż i kolejne punkty dla polskiego futbolu w europejskim rankingu.
Droga obu klubów do tej fazy rozgrywek wyglądała zupełnie inaczej.
Raków już jesienią zrobił swoje. Zespół z Częstochowy zakończył fazę ligową Ligi Konferencji na drugim miejscu, co zapewniło mu bezpośredni awans do 1/8 finału. Dzięki temu uniknął lutowych baraży i mógł spokojnie przygotowywać się do decydującej części sezonu.
Lech musiał natomiast przejść przez dodatkową rundę. „Kolejorz” trafił do baraży, w których rywalizowały drużyny z miejsc 9–24 w tabeli. Poznaniacy poradzili sobie jednak bez większych problemów z fińskim KuPS Kuopio – wygrali 2:0 na wyjeździe i przypieczętowali awans zwycięstwem 1:0 przed własną publicznością.
Nie wszystkie polskie zespoły miały tyle szczęścia. Jagiellonia Białystok odpadła po dramatycznym dwumeczu z Fiorentiną – po porażce 0:3 u siebie wygrała na wyjeździe 4:2 dopiero po dogrywce, co nie wystarczyło do awansu. Z kolei Legia Warszawa zakończyła swoją przygodę z europejskimi pucharami już jesienią, nie przechodząc fazy ligowej.
Choć w teorii gospodarzem jednego z meczów będzie Szachtar Donieck, w praktyce oba spotkania zostaną rozegrane w Polsce. Z powodu wojny w Ukrainie klub z Doniecka rozgrywa swoje europejskie mecze na stadionie miejskim w Krakowie – tym samym, na którym na co dzień występuje Wisła.
To właśnie tam Szachtar podejmował jesienią Legię Warszawa w fazie ligowej i niespodziewanie przegrał 1:2. Teraz na ten sam obiekt przyjedzie Lech, który spróbuje powtórzyć scenariusz sprzed kilku miesięcy.
Dla poznaniaków będzie to kolejny ważny sprawdzian. Drużyna przeżywała ostatnio znakomitą serię – sześć zwycięstw z rzędu, cztery w Ekstraklasie i dwa w Lidze Konferencji. Ostatnie dni przyniosły jednak lekkie ochłodzenie nastrojów: odpadnięcie w ćwierćfinale Pucharu Polski i ligową porażkę.
Nieco więcej optymizmu panuje w obozie Rakowa. Zespół prowadzony przez Łukasza Tomczyka wygrał dwa ostatnie spotkania – jedno w Pucharze Polski, drugie w Ekstraklasie – i do starcia z Fiorentiną przystępuje w dobrych nastrojach.
Rywal będzie jednak wyjątkowo wymagający. Fiorentina ma już w tym sezonie „polski epizod” – to właśnie ona wyeliminowała Jagiellonię po jednym z najbardziej dramatycznych dwumeczów tej edycji Ligi Konferencji.
Dla Rakowa będzie to więc nie tylko walka o ćwierćfinał, lecz także szansa na symboliczny rewanż w imieniu polskich klubów.
Jeśli oba zespoły poradzą sobie ze swoimi przeciwnikami, ich drogi w kolejnych rundach mogą prowadzić bardzo ciekawie.
Raków w ćwierćfinale zmierzyłby się ze zwycięzcą pary Crystal Palace – AEK Larnaka. Lech natomiast trafiłby na lepszego z dwumeczu AZ Alkmaar – Sparta Praga.
Układ drabinki sprawia, że przy sprzyjającym scenariuszu polskie drużyny mogłyby spotkać się nawet w półfinale. Taki scenariusz byłby wydarzeniem bez precedensu dla współczesnej historii polskiej piłki klubowej.
Liga Konferencji jest najmłodszymi i formalnie najniższymi rangą rozgrywkami UEFA. Dla klubów z takich lig jak polska ma jednak ogromne znaczenie.
To właśnie tutaj można realnie myśleć o dłuższej przygodzie w Europie, zdobywać cenne punkty do rankingu UEFA i – co równie ważne – solidne premie finansowe.
Dlatego czwartkowe mecze Lecha i Rakowa to coś więcej niż kolejny etap sezonu. To także kolejna szansa, by polska piłka klubowa pokazała, że w europejskiej hierarchii powoli zaczyna się przesuwać w górę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze