Reklama

Straszliwe fakty po tragedii w lesie. Psy już wcześniej atakowały

Śledztwo „Newsweeka”, opisane przez Onet, ujawnia dramatyczne kulisy śmierci Marcina Bociana, 46-letniego kierowcy i byłego piłkarza Wisły Puławy. Mężczyzna zatrzymał się pod Zieloną Górą, by odpocząć i wybrać się na grzyby. W lesie zaatakowały go trzy psy należące do właściciela pobliskiej strzelnicy.

Ratownicy znaleźli go wyziębionego, z dziesiątkami ran kąsanych. Mimo amputacji nóg nie udało się go uratować. Zmarł następnego dnia.

Jak ujawniają mieszkańcy, to nie pierwszy taki atak — rok wcześniej w tym samym miejscu psy pogryzły innego mężczyznę, a jeszcze wcześniej dwie kobiety. Zwierzęta po każdym incydencie trafiały do schroniska, lecz właściciel, były policjant Piotr M., szybko je odbierał.

Lokalna społeczność od lat alarmowała o zagrożeniu związanym ze strzelnicą: o strzałach słychać było w całej okolicy, a pociski znajdowano w lesie. Psy wielokrotnie wymykały się z kojców. Mimo licznych interwencji władze nie reagowały.

Reklama

Piotr M. prowadził firmę handlującą bronią i amunicją, a jego strzelnica była popularna wśród funkcjonariuszy różnych służb. Śledczy badają, czy to powiązania z policją mogły sprawić, że wcześniejsze ataki psów nie doprowadziły do konsekwencji.

Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Grozi mu dożywocie.

 

 

Źródło: onet

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości