Reklama

Putin sięga po Białorusinów, by uderzyć w Polskę

Rosja próbuje przedstawiać białoruskich ochotników walczących po stronie Ukrainy jako rzekome zagrożenie dla Polski. W rosyjskiej propagandzie Pułk im. Konstantego Kalinowskiego — symbol walki o wolność Białorusi i jeden z najbardziej propolskich oddziałów na froncie — ma być... grupą dywersantów. – W rzeczywistości to „kamień w bucie” Moskwy – mówi PAP Piotr Jaworski, dziennikarz i analityk telewizji Biełsat.

Rosja wymyśla „prowokację w Polsce”

Na początku października rosyjska Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR) opublikowała raport, w którym oskarża Kijów i Warszawę o przygotowywanie „głośnej prowokacji” na terytorium Polski.
Według tej narracji ataki na infrastrukturę krytyczną miałyby przeprowadzić Białorusini z Pułku Kalinowskiego oraz Rosjanie z organizacji Wolna Rosja — ci sami, którzy w 2023 roku dokonali rajdu na obwód biełgorodzki.

W raporcie SWR czytamy, że rzekomym celem takiej „operacji” ma być sprowokowanie Europy do militarnej odpowiedzi na Moskwę.
„Kijów chce wciągnąć Europę w wielką wojnę” – głosi dokument sygnowany przez szefa SWR Siergieja Naryszkina.

Reklama

Jaworski: „To walka wywiadów, a nie żołnierzy”

Zdaniem Piotra Jaworskiego, rosyjskie służby włączyły do tej dezinformacyjnej kampanii właśnie Pułk Kalinowskiego nieprzypadkowo.
– To białoruska formacja patriotyczna, która rozumie nacjonalizm jako ruch wolnościowy i państwowotwórczy, nie etniczny – tłumaczy. – Jednostka podlega ukraińskiemu wywiadowi wojskowemu HUR, tak jak inne ochotnicze formacje z zagranicy. To starcie nie armii, lecz wywiadów – ukraińskiego i rosyjskiego.

Jak dodaje, Rosja celowo kieruje ten przekaz przeciwko Polsce.
– Chodzi o stworzenie wrażenia, że wśród imigrantów z Białorusi czy Ukrainy mogą być potencjalni sabotażyści podporządkowani ukraińskim służbom – wyjaśnia analityk.

Reklama

Propolski symbol wolności

Wbrew propagandzie Kremla, Pułk Kalinowskiego nigdy nie prezentował postaw wrogich wobec Polski. Przeciwnie – to formacja otwarcie propolska, odwołująca się do wspólnej historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów i dziedzictwa Wielkiego Księstwa Litewskiego.
– Czerpią z naszej wspólnej tradycji: z Kościuszki, z bitwy pod Orszą, z walk z Moskwą. Ich patron, Konstanty Kalinowski, był przywódcą powstania styczniowego na Litwie i Białorusi – przypomina Jaworski.

Wielu żołnierzy pułku żyje dziś na emigracji w krajach Unii Europejskiej i otwarcie deklaruje gotowość do obrony Polski lub Litwy w przypadku rosyjskiej agresji.

Reklama

Zagrożenie dla Łukaszenki i Putina

Pułk Kalinowskiego jest dla reżimu Alaksandra Łukaszenki realnym zagrożeniem – zarówno politycznym, jak i symbolicznym.
– To oddolny, zbrojny ruch Białorusinów, w dużej mierze złożony z ofiar represji, byłych więźniów politycznych i opozycjonistów – podkreśla dziennikarz Biełsatu. – Dla Mińska istnienie tej formacji to ryzyko, że w przyszłości może wkroczyć na terytorium Białorusi i pociągnąć część armii za sobą.

Według Jaworskiego, Łukaszenka doskonale o tym wie. Od 2022 r. przygotowuje wojska wewnętrzne MSW do walki nie z demonstrantami, lecz z „uzbrojonym przeciwnikiem wewnętrznym” – właśnie takim jak Pułk Kalinowskiego.

Reklama

Elitarna jednostka z frontu

Kalinowcy walczyli m.in. w Irpieniu, Buczy, Lisiczańsku, Bachmucie i Chersoniu. Obecnie uczestniczą w obronie Pokrowska.
– To elitarna lekka piechota, lżejsza wersja ukraińskiego specnazu – mówi Jaworski. – Dziś działają głównie w małych oddziałach, po kilkunastu żołnierzy.

Choć dokładna liczebność pułku nie jest znana, szacuje się, że w szczytowym okresie liczył ok. 1,5 tys. ludzi w dwóch batalionach.


„Kreml sam zdradza swoje plany”

Podobnie całą sprawę ocenia Andrij Kowalenko, szef ukraińskiego Centrum Zwalczania Dezinformacji.
„Naryszkin i SWR w zasadzie ujawnili własne plany. Chcą sprawdzić reakcję NATO i zastraszyć Europejczyków, by ograniczyli wsparcie dla Ukrainy” – napisał na Telegramie.

Reklama

Rosyjskie kłamstwa powracają

To nie pierwszy raz, gdy Kreml wykorzystuje Polskę w swojej propagandzie. W 2022 roku Naryszkin przekonywał, że Warszawa szykuje się do „aneksji zachodniej Ukrainy”. Z kolei w 2019 r. twierdził, że ZSRR „próbował zapobiec agresji Hitlera”, a pakt Ribbentrop–Mołotow był jedynie „paktem o nieagresji”.

– Rosyjska propaganda działa w prosty sposób: miesza fakty z historycznymi kłamstwami, by siać nieufność między sojusznikami – podsumowuje Piotr Jaworski. – A Pułk Kalinowskiego jest tego najlepszym dowodem: dla Kremla to nie żołnierze, lecz symbol wolności, który trzeba oczernić.

Reklama

 

 

Źródła: wp, PAP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości