Reklama

Pomagali po wypadku. Co z kolegami Łukasza Żaka?

Po wyroku w głośnej sprawie wypadku na Trasie Łazienkowskiej sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu trzech kolegów Łukasza Żaka. W mediach pojawiły się informacje, że skazani nie zgłosili się do aresztu. Okazuje się jednak, że przynajmniej w przypadku Kacpra K. było inaczej. Jego obrońca zapewnia, że mężczyzna stawił się dobrowolnie, lecz początkowo został odesłany, ponieważ placówka nie była przygotowana na jego przyjęcie.

Trzech kolegów Żaka z decyzją o areszcie

Wyrok w sprawie tragicznego wypadku zapadł 16 lipca w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. Łukasz Żak został nieprawomocnie skazany na 20 lat pozbawienia wolności. Wyroki usłyszeli również jego koledzy odpowiadający m.in. za pomoc w uniknięciu przez niego odpowiedzialności, nieudzielenie pomocy poszkodowanym i działania podejmowane po wypadku. 

Kacper K. został skazany na pięć lat więzienia. Sąd uznał go m.in. za winnego nieudzielenia pomocy, prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu oraz działań związanych z późniejszą ucieczką Żaka. Mikołaj N. i Damian J. usłyszeli kary po cztery lata pozbawienia wolności. W ich przypadku sąd przypisał im m.in. nieudzielenie pomocy ofiarom oraz udział w działaniach mających pomóc Żakowi uniknąć odpowiedzialności. 

Reklama

Po ogłoszeniu wyroku sędzia Maciej Mitera zdecydował o zastosowaniu wobec tej trójki tymczasowego aresztowania. Wcześniej mężczyźni odpowiadali z wolnej stopy. Wszystkie wydane 16 lipca wyroki są nieprawomocne. 

Pojawiły się pytania: gdzie są skazani?

Kilka dni po ogłoszeniu wyroku pojawiły się informacje, że trzej mężczyźni nie znaleźli się w areszcie. Sąd, pytany o wykonanie środka zapobiegawczego, przekazał, że czynności związane z zatrzymaniem wykonuje policja. Komenda Stołeczna Policji sprawdzała natomiast, czy mężczyźni zostali zatrzymani i doprowadzeni do jednostek penitencjarnych. 

Reklama

Nowe informacje dotyczą przynajmniej jednego z nich. Mecenas Jacek Dubois, obrońca Kacpra K., przekazał, że jego klient nie ukrywał się i sam zgłosił się do aresztu.

– Mój klient został przyjęty do aresztu, ale z opóźnieniem, bo nie byli organizacyjnie gotowi – powiedział adwokat. 

Według jego relacji Kacper K. pojawił się w placówce dobrowolnie, zanim uruchomiona została niezbędna procedura dokumentacyjna. Z tego powodu miał zostać odesłany i musiał stawić się ponownie.

Obrońca Damiana J., mecenas Wiktor Niemiec, odmówił komentarza na temat miejsca pobytu swojego klienta. Nie zostały również publicznie potwierdzone szczegółowe informacje dotyczące sytuacji Mikołaja N. 

Reklama

20 lat więzienia dla Łukasza Żaka

Główny oskarżony w procesie, Łukasz Żak, został skazany na 20 lat więzienia. O warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się najwcześniej po 15 latach. Sąd orzekł wobec niego także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz obowiązek wypłaty zadośćuczynień – łącznie 900 tys. zł rodzinie mężczyzny, który zginął, oraz 150 tys. zł Paulinie K., poszkodowanej pasażerce volkswagena. 

Do tragedii doszło 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Volkswagen Arteon prowadzony przez Żaka uderzył w forda, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. Zginął 37-letni pasażer forda. Jego 37-letnia żona, która prowadziła samochód, oraz ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat zostały ranne. Do szpitala trafiła również pasażerka volkswagena. 

Reklama

Według opinii biegłych Żak był nietrzeźwy, prowadził mimo obowiązujących sądowych zakazów i przed wypadkiem rozpędził samochód do 226 km/h na odcinku, na którym obowiązywało ograniczenie do 80 km/h. Trzymał też telefon i nagrywał jazdę. Po zdarzeniu uciekł, a następnie przedostał się do Niemiec. Został zatrzymany w Lubece na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. 

Pomagali po wypadku

Postępowanie wykazało, że po zderzeniu na miejscu pojawili się znajomi Żaka. Część z nich nie wezwała pomocy, inni mieli przekazywać nieprawdziwe informacje dotyczące tego, kto prowadził volkswagena, oraz uczestniczyć w organizowaniu ucieczki sprawcy. 

Reklama

Kacper K., Damian J. i Mikołaj N. otrzymali kary surowsze niż te, których domagała się prokuratura. Po ich ogłoszeniu sąd zdecydował, że do czasu dalszego postępowania mają przebywać w tymczasowym areszcie. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości