Cztery lata po burzliwych protestach ulicznych sprawa, która wtedy rozpalała emocje, wraca z nową siłą. Prokuratura kieruje akt oskarżenia przeciwko policjantowi, a w centrum wydarzeń znów pojawia się posłanka i użycie gazu podczas manifestacji.
Warszawska Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko policjantowi Dawidowi B. Sprawa dotyczy użycia gazu pieprzowego wobec posłanki Barbary Nowackiej podczas zabezpieczania jednej z manifestacji w stolicy w 2020 roku.
Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, do zdarzenia doszło 28 listopada 2020 r. przy al. Armii Ludowej. Według ustaleń śledczych funkcjonariusz, pełniący służbę w szyku policyjnym, miał wystąpić z tyraliery i z bardzo bliskiej odległości dwukrotnie użyć gazu wobec posłanki, która – jak wskazuje prokuratura – uczestniczyła w zgromadzeniu w ramach interwencji poselskiej.
Prokuratura uznała, że działanie policjanta było niezgodne z obowiązującymi zasadami taktyki i techniki interwencji, a także z zasadą proporcjonalności oraz przepisami regulującymi użycie środków przymusu bezpośredniego. W ocenie śledczych naruszone miały zostać również przepisy dotyczące wykonywania mandatu posła.
Manifestacja pod hasłem „W imię Matki, Córki i Siostry” odbywała się w kontekście protestów po orzeczeniu Trybunał Konstytucyjny w sprawie aborcji, a także w związku z rocznicą przyznania kobietom praw wyborczych. Według danych policji w wydarzeniu uczestniczyło około 5 tys. osób, a do jego zabezpieczenia skierowano około 2,5 tys. funkcjonariuszy z całego kraju.
Z ustaleń śledztwa wynika, że po użyciu gazu posłanka została odprowadzona przez innych policjantów w bezpieczne miejsce, gdzie udzielono jej pomocy medycznej. Biegły powołany w sprawie uznał, że zastosowany środek przymusu był zbyt drastyczny i nieadekwatny do poziomu zagrożenia w tej sytuacji.
Przesłuchany w charakterze podejrzanego Dawid B. nie przyznał się do winy. Złożył jednak oświadczenie, w którym wyraził ubolewanie z powodu przebiegu zdarzenia i przeprosił posłankę. Funkcjonariusz jest osobą niekaraną i nadal wykonuje zawód policjanta. Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Sprawa ta nie jest odosobniona. Warszawska prokuratura prowadziła już wcześniej postępowanie zakończone aktem oskarżenia wobec innego funkcjonariusza w związku z użyciem gazu wobec posłanki Magdalena Biejat podczas protestów z tego samego okresu.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze