– Mój Wania, mój synek jedzie do domu! – krzyczał starszy mężczyzna przed jednym ze szpitali na północy Ukrainy, dokąd w czwartek przywieziono grupę 157 jeńców wojennych uwolnionych w ramach 71. wymiany z Rosją.
Wśród powracających było 150 wojskowych oraz siedmiu cywilów. Jak poinformowały ukraińskie władze, ponad połowa żołnierzy to obrońcy Mariupola, przetrzymywani w rosyjskich więzieniach i łagrach od momentu poddania się do niewoli w maju 2022 roku.
Na dziedziniec szpitala jako pierwsze wjechały karetki z tymi, którzy wymagali natychmiastowej pomocy medycznej. Część uwolnionych wywożono na wózkach inwalidzkich, inni schodzili o własnych siłach. – Ci w maskach i kombinezonach ochronnych wrócili z Rosji z gruźlicą – szeptali między sobą członkowie rodzin, stojący za ogrodzeniem szpitala.
Czekali ze zdjęciami synów, ojców i mężów, o których od lat nie mieli żadnych wiadomości. Wielu miało na plecach niebiesko-żółte flagi Ukrainy, z nadrukowanymi fotografiami bliskich, ich imionami, nazwiskami i pseudonimami wojskowymi oraz hasłem: „Może ktoś go widział”.
Wśród oczekujących był Iwan Wasylowycz – znany rodzinom jeńców z tego, że niemal nie opuszcza żadnej wymiany. Tym razem przyszedł z żoną, bratem i przyjaciółmi.
– Właśnie dowiedziałem się, że mój synek już tu jedzie. Moje dziecko wraca do domu. Nie było go trzy lata i prawie trzy miesiące, ani jednego dnia mniej – mówił, ledwo powstrzymując emocje.
– To niewyobrażalne szczęście, że jego męki w niewoli się skończyły. Nie wiem, co tam przeżył. Było wiele bólu i łez, ale teraz muszę się trzymać, żeby godnie powitać syna. Dziękuję też Polsce i Polakom za pomoc na początku wojny i za wszystko, co robią dla nas dziś – podkreślił później w rozmowie z PAP.
Niedaleko stała Olha. Patrzyła w ekran telefonu, raz się śmiejąc, raz płacząc. Rozmawiała z mężem Rusłanem, który chwilę wcześniej przekroczył granicę z Białorusią – to właśnie przez ten kraj wracają z Rosji ukraińscy jeńcy.
– Spędził w niewoli cztery lata. Wreszcie to piekło się skończyło. Trafił do niewoli podczas obrony Mariupola. Jest zawodowym żołnierzem, walczył od 2014 roku. Dowiedziałam się, że dwa lata spędził w pojedynczej celi. Teraz chcę tylko go zobaczyć i przytulić. Wierzę, że wszyscy nasi wrócą do domu – mówiła.
Z kolei Elwira przez telefon rozmawiała ze swoim mężem.
– Jechałam do ciebie 12 godzin. Jest minus dziesięć, pada śnieg, marzniemy, ale czekamy. Dania płakał, gdy dowiedział się, że wracasz, i pytał, kiedy zobaczy tatę. Dilana jeszcze nie wie. Pamiętasz, jak mówiłeś, że przyjedziesz do mnie choćby przez pola i lasy? Czekam na ciebie. Jest ci ciepło? Nie jesteś głodny? – mówiła do słuchawki.
Później wyjaśniła, że jej mąż spędził w niewoli niemal cztery lata.
– O planowanej wymianie dowiedziałam się od Sztabu Koordynacyjnego, ale do końca nic nie było pewne. Mieszkamy w obwodzie mikołajowskim. Mamy dwoje dzieci: 14-letniego Danię i 12-letnią Dilanę. Kiedy mąż trafił do niewoli, mieli po metr wzrostu. Dziś syn ma 1,7 metra, a córka jest mojego wzrostu. Będą się uczyć siebie od nowa – przyznała.
Na kolejną wymianę po raz kolejny przyjechała także Ina z Sum. Jej mąż znów nie wrócił.
– Tak żyję już czwarty rok. Każda wymiana to nadzieja, że ktoś przywiezie choćby jedną wiadomość. W zeszłym roku rozpoznali go na zdjęciu żołnierze, którzy wrócili z niewoli. Rosja tego nie potwierdza. Te wymiany to jedyna szansa, by dowiedzieć się czegokolwiek – tłumaczyła.
– Mimo wszystko cieszę się z każdego, kto wraca. My wszyscy się tu znamy, spotykamy się na protestach i akcjach. Wierzymy, że kiedyś przyjdzie także nasza kolej – dodała.
Gdy autobusy z uwolnionymi wreszcie podjechały pod szpital, rozległy się okrzyki „Witamy!” i „Dziękujemy!”. Chwilę później kobiece głosy zaczęły wykrzykiwać nazwiska bliskich. Na ścianach szpitala pojawiały się kolejne zdjęcia – w nadziei, że któryś z powracających widział ich mężów lub synów w Rosji.
Szef sekretariatu Sztabu Koordynacyjnego ds. Jeńców Wojennych Bohdan Ochrimenko poinformował, że była to pierwsza wymiana w 2026 roku.
– To już 71. wymiana od początku pełnowymiarowej inwazji Rosji. Dziś sprowadziliśmy do domu 157 naszych obywateli – 150 wojskowych i siedmiu cywilów – powiedział.
Podkreślił, że szczególnie istotne jest uwolnienie 19 osób skazanych przez rosyjskie sądy okupacyjne, w tym 15 skazanych na dożywocie.
– Wszyscy są już w ojczyźnie. Po badaniach medycznych trafią na rehabilitację, a potem – zgodnie z ich wolą – wrócą do służby lub zostaną z niej zwolnieni – dodał.
O wymianie wcześniej informował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, wskazując, że większość uwolnionych była w niewoli od 2022 roku. Zapewnił, że władze będą kontynuować starania o powrót wszystkich jeńców.
Rosyjskie media podały, że do Rosji wróciło również 157 żołnierzy oraz trzech cywilów z obwodu kurskiego. Według tych doniesień, wymiana cywilów była możliwa dzięki działaniom rzeczników praw człowieka obu państw.
Z danych ukraińskiego sztabu ds. jeńców wynika, że w dotychczasowych wymianach na Ukrainę wróciło około 6 tysięcy osób. Największa wymiana miała miejsce w maju 2025 roku, gdy obie strony uwolniły po 1000 żołnierzy.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze