Ponad pięć tysięcy mieszkańców gminy Mordy przez blisko trzy lata mierzyło się z problemem okresowo skażonej wody. W wodociągu zasilanym przez ujęcie w Czepielinie wielokrotnie wykrywano bakterie coli i enterokoki. Sprawą zajęła się prokuratura, ale prowadzone postępowanie nie dało odpowiedzi na pytanie, kto miałby ponosić odpowiedzialność za tę sytuację. Śledztwo zostało umorzone.
Prokuratura Rejonowa w Siedlcach uznała, że zgromadzony materiał nie pozwala przypisać winy konkretnej osobie. Według śledczych nie ma również dowodów wskazujących na to, że ktoś celowo doprowadził do zanieczyszczenia wody.
– Nie ma dowodów, by do tego skażenia przyczyniła się jakakolwiek osoba. Nie można przypisać tu umyślności w tym zakresie – tłumaczy Katarzyna Wąsak, prokurator rejonowa w Siedlcach.
Dla mieszkańców takie rozstrzygnięcie nie zamyka jednak sprawy. Przeciwnie – pozostawia kolejne pytania. Skoro przez tak długi czas dochodziło do problemów z jakością wody dostarczanej tysiącom osób, chcą wiedzieć nie tylko, co było ich przyczyną, ale również czy odpowiedzialne instytucje reagowały wystarczająco szybko.
Z ustaleń prokuratury wynika, że źródła problemu należy szukać przede wszystkim w stanie infrastruktury technicznej. Podejrzenia śledczych skupiły się na jednej ze studni należących do systemu stacji uzdatniania wody.
– Śledztwo wykazało, że prawdopodobną przyczyną, że takie okresowe skażenia były, były usterki w jednej ze studni, która przynależała do stacji uzdatniania wody – wyjaśnia prokurator Wąsak.
Takie ustalenia nie uspokoiły lokalnej społeczności. Mieszkańcy i społecznicy zwracają uwagę, że techniczna przyczyna skażenia to tylko jedna strona problemu. Drugą pozostaje kwestia skutków, jakie mogło mieć korzystanie z zanieczyszczonej wody, oraz reakcji instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo mieszkańców.
Jednym z najpoważniejszych zarzutów jest brak – zdaniem przedstawicieli lokalnej społeczności – odpowiedniej analizy dotyczącej możliwego wpływu skażenia na zdrowie ludzi.
– Element zdrowotny nie pojawił się w uzasadnieniu. Ludzie chorowali – nie ma w ogóle w tym śledztwie analizy, jaki był wpływ zdrowotny – mówi Adam Rafajeński ze Stowarzyszenia Ochrony Środowiska i Dobrostanu Przyrody w Doliwie.
Wątpliwości mieszkańców dotyczą również działań instytucji publicznych. Pytają, czy przy kolejnych przypadkach wykrywania bakterii reakcja służb była wystarczająca i czy można było wcześniej doprowadzić do usunięcia źródła problemu.
Przedstawiciele lokalnej społeczności mają poczucie, że to właśnie na mieszkańców spadł ciężar nagłaśniania sprawy i poszukiwania odpowiedzi. Szczególne emocje budzi czas, jaki – według społeczników – zajmowało ustalanie, która z instytucji powinna podjąć konkretne działania.
– Cały ciężar dochodzenia jest przerzucony na mieszkańców. Dlaczego instytucje nie zareagowały? Rok zajęło przerzucanie się kompetencjami. To jest ta strefa, gdzie powinny nastąpić instytucjonalne ruchy – podkreśla Rafajeński.
Prokuratura nie stwierdziła jednak nieprawidłowości w działaniach Sanepidu ani Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Nie oznacza to przy tym, że wszystkie wątki związane ze skażeniem wody zostały już definitywnie zamknięte.
Śledczy nadal badają odpowiedzialność obecnego i byłego burmistrza gminy Mordy. Postępowanie dotyczy podejrzenia zatajania informacji o skażeniu wody dostarczanej mieszkańcom. Na obecnym etapie w tym wątku nikt nie usłyszał zarzutów.
– Jedyne postępowanie, które zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia, dotyczyło jednego z gospodarstw hodowlanych na tym terenie – informuje prokurator Wąsak.
Chodzi o właściciela fermy znajdującej się około 400 metrów od ujęcia w Czepielinie. W sierpniu ma stanąć przed sądem w związku z zarzutami dotyczącymi nieprawidłowego składowania odpadów.
Tymczasem przedstawiciele stowarzyszenia nie zamierzają pogodzić się z decyzją o umorzeniu głównego śledztwa i zapowiadają złożenie zażalenia.
Dla mieszkańców problem nie sprowadza się bowiem wyłącznie do ustalenia technicznej przyczyny skażenia. Po blisko trzech latach życia z niepewnością dotyczącą jakości wody nadal oczekują odpowiedzi na podstawowe pytania: czy można było zareagować wcześniej, czy zrobiono wszystko, by chronić ich zdrowie i dlaczego – mimo skali oraz czasu trwania problemu – śledztwo zakończyło się bez wskazania osoby odpowiedzialnej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze