Prezydent Karol Nawrocki przyjął w Belwederze listy uwierzytelniające od trzech nowych ambasadorów akredytowanych w Polsce – Republiki Libańskiej, Stanów Zjednoczonych Ameryki oraz Republiki Paragwaju – poinformowała w czwartek Kancelaria Prezydenta RP.
Nowym ambasadorem USA w Polsce został Thomas Rose. Listy uwierzytelniające złożyli także Georges Fadel, ambasador Republiki Libańskiej, oraz Ramon Fernando Acosta Díaz, ambasador Republiki Paragwaju rezydujący w Berlinie.
Thomas Rose został mianowany przez prezydenta USA Donalda Trumpa w lutym bieżącego roku. We wrześniu jego kandydatura uzyskała aprobatę senackiej komisji spraw zagranicznych – bez poparcia ze strony Demokratów. Było to drugie głosowanie w tej sprawie; pierwsze, przeprowadzone pod koniec lipca, trzeba było powtórzyć z powodu niedopatrzeń formalnych.
Nowy ambasador USA jest prawicowym publicystą i komentatorem radiowym, a także byłym doradcą wiceprezydenta Mike’a Pence’a. W latach 1997–2005 pełnił funkcję wydawcy i redaktora naczelnego dziennika Jerusalem Post. Wcześniej pracował w administracji stanu Indiana, skąd pochodzi. W latach 80. był dziennikarzem japońskiej stacji telewizyjnej, a także autorem książki Big Miracle („Wielki cud”), opisującej operację ratowania wielorybów spod arktycznego lodu. Na podstawie tej historii w 2012 roku powstał hollywoodzki film.
Podczas przesłuchania przed senacką komisją Rose wielokrotnie podkreślał, że Polska jest wzorowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Zapowiadał, że będzie dążył do poprawy relacji polsko-izraelskich oraz przekonywał, iż Polska jest niesłusznie obwiniana w Izraelu o współudział w Holokauście. Deklarował też, że ma dobre relacje zarówno z rządem, jak i z opozycyjnym PiS-em, i że jako ambasador nie będzie faworyzował żadnej ze stron sceny politycznej.
W swojej działalności publicystycznej Rose – Żyd, który na platformie X określa się ironicznie jako „nie do końca tajny agent judeochrześcijańskiego spisku MAGA” – dał się poznać jako zdecydowany zwolennik Izraela oraz ostry krytyk liberalizmu. Jego poglądy, zbliżone do retoryki Donalda Trumpa, sprawiły, że jego nominacja nie uzyskała ponadpartyjnego poparcia w Senacie. Dla porównania, jego poprzednicy na tym stanowisku – Mark Brzezinski i Georgette Mosbacher – zostali zatwierdzeni jednogłośnie, przez aklamację.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze