Poniedziałkowy wieczór na warszawskim Wawrze mógł zakończyć się tragedią. Na spokojnej ulicy Bychowskiej doszło do zdarzenia, które – choć wyglądało groźnie – na szczęście nie przyniosło ofiar. Samochód osobowy wypadł z drogi i wjechał na teren żłobka, niszcząc ogrodzenie placówki.
Według wstępnych ustaleń policji kierowca renault nagle stracił panowanie nad pojazdem. Auto zjechało z jezdni, uderzyło w ogrodzenie, a następnie zatrzymało się dopiero na terenie żłobka. Siła uderzenia była na tyle duża, że ogrodzenie zostało poważnie uszkodzone.
To, co najbardziej uderza w tej historii, to fakt, jak niewiele brakowało do dramatu. W chwili zdarzenia w pobliżu nie było dzieci ani opiekunów. Gdyby do incydentu doszło w innych godzinach, skutki mogłyby być znacznie poważniejsze.
Szybko okazało się, że przyczyną nie była jedynie nieuwaga. Badanie alkomatem wykazało, że kierowca miał w organizmie blisko trzy promile alkoholu. To stan, w którym zdolność oceny sytuacji i refleks są poważnie zaburzone.
Mężczyzna, obywatel Ukrainy, został zatrzymany na miejscu. Policjanci nie mieli wątpliwości co do konieczności natychmiastowej interwencji. Samochód został odholowany na policyjny parking, a sprawa trafiła do dalszego postępowania.
Na miejscu zdarzenia pracowały służby, które zabezpieczyły teren i rozpoczęły wyjaśnianie okoliczności kolizji. Kluczowe będą zeznania zatrzymanego – jednak te będzie można uzyskać dopiero po jego wytrzeźwieniu.
Jak ustalono, przesłuchanie zaplanowano na środę. Wówczas śledczy będą mogli dokładniej odtworzyć przebieg zdarzenia i ustalić, czy poza jazdą pod wpływem alkoholu doszło do innych naruszeń prawa.
Choć tym razem skończyło się jedynie na zniszczonym ogrodzeniu, zdarzenie po raz kolejny przypomina, jak poważnym zagrożeniem są pijani kierowcy – i jak niewiele czasem dzieli nas od tragedii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze