Reklama

„Nie mam ani jednego dnia spokoju”

Siedem miesięcy po brutalnym zabójstwie 16-letniej Mai z Mławy jej ojciec wciąż nie może zamknąć żałoby. Tym razem nie na sali karnej, lecz cywilnej. Przed Sądem Okręgowym w Płocku ruszyła sprawa przeciwko Katarzynie G., matce 17-latka podejrzanego o zabójstwo nastolatki. Jak mówi ojciec dziewczyny w rozmowie z „Faktem”, fala hejtu i dezinformacji w internecie trwa nieprzerwanie od miesięcy.

16 grudnia Sąd Okręgowy w Płocku rozpoznał pozew złożony przez rodzinę zamordowanej 16-letniej Mai z Mławy przeciwko Katarzynie G., matce Bartosza G. — 17-latka podejrzanego o dokonanie zbrodni. Chłopak przebywa obecnie w Grecji i oczekuje na ekstradycję do Polski. W Grecji znajduje się również jego matka.

Rozprawa trwała około półtorej godziny i zakończyła się na jednym posiedzeniu. Wyrok ma zostać ogłoszony 5 stycznia 2026 roku. Rodzina Mai domaga się zadośćuczynienia w wysokości kilku milionów złotych.

Reklama

Pozwana nie stawiła się w sądzie. Nie pojawił się również jej pełnomocnik. Na salę – z uwagi na jej niewielki rozmiar – nie została wpuszczona matka zamordowanej nastolatki, która miała uczestniczyć w rozprawie wyłącznie jako obserwatorka. Miejsca zajęli pełnomocnicy stron oraz przedstawiciele mediów.

Podczas rozprawy głos zabrał Jarosław Kowalski, ojciec Mai. Jak relacjonuje „Fakt”, w emocjonalnej wypowiedzi mówił, że od miesięcy żyje w permanentnym stanie napięcia i strachu.

Ja takich ludzi się boję. To są ludzie nieobliczalni — mówił o pozwanej w rozmowie z „Faktem”. Podkreślał, że sam nigdy nie atakował jej w internecie i nie publikował żadnych komentarzy. — Wierzę w sąd i w sprawiedliwość — zaznaczył.

Reklama

Ojciec nastolatki stanowczo zaprzeczył sugestiom, jakoby jego córka miała jakiekolwiek problemy wychowawcze, szkolne czy konflikty z prawem. Jak podkreślał w rozmowie z „Faktem”, były to pomówienia godzące w pamięć i godność jego córki. — Absolutnie nie było żadnych postępowań ani problemów z nauczycielami — mówił.

W rozmowie z „Faktem” odniósł się również do sytuacji w rejonie miejsca zbrodni. Ciało 16-letniej Mai odnaleziono 1 maja 2025 roku – dziewczyna została wielokrotnie ugodzona nożem, a następnie podpalona.

Reklama

Stały tam znicze. To było miejsce publiczne. Doszło do ataku słownego na moją byłą żonę i moją mamę. Były krzyki, wyzwiska. Katarzyna G. wpadła w szał. To było nagrane – mam nagranie — relacjonował „Faktowi”.

Jak mówił w rozmowie z „Faktem”, już na początku poszukiwań córki w internecie zaczęły pojawiać się fałszywe informacje. — Pisano, że widziano Maję w innym mieście, z jakimś starszym mężczyzną. Były wpisy wyjątkowo okrutne, nie do powtórzenia — dodał.

Pełnomocnik rodziny Mai, mec. Wojciech Kasprzyk, przekazał mediom, że do sądu trafiły wnioski dowodowe dotyczące ustalenia autorów wpisów poprzez dane techniczne, w tym adresy IP. Jak informował, chodzi o około 10 tysięcy wpisów publikowanych przez siedem miesięcy, które miały charakter wulgarny, obraźliwy i zastraszający.

Reklama

Sąd oddalił wnioski o przesłuchiwanie świadków oraz odnoszenie się do sprawy karnej. Jak przekazał pełnomocnik rodziny, termin ogłoszenia wyroku wyznaczono na 5 stycznia.

Po opuszczeniu sali rozpraw Jarosław Kowalski mówił w rozmowie z „Faktem”, że hejt wciąż trwa. — To dzieje się codziennie. Od siedmiu miesięcy nie było ani jednego dnia spokoju — podkreślił.

Zapytany przez „Fakt”, czy chciałby spotkać Katarzynę G. twarzą w twarz, odpowiedział krótko: — Mam nadzieję, że jej nie spotkam. Chciałbym tylko wiedzieć: dlaczego?

Reklama

 

Źródło: Fakt.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości