Brytyjski słownik Collins ogłosił swoje słowo roku 2025. Bez większego zaskoczenia zwyciężyła sztuczna inteligencja – a dokładniej termin „vibe coding”, czyli nowy sposób tworzenia aplikacji, w którym… programista nie musi programować. Niewiele niżej w zestawieniu znalazło się natomiast coraz popularniejsze hasło przeciwników AI.
Pojęcie „vibe coding” pojawiło się zaledwie kilka miesięcy temu, lecz błyskawicznie zdobyło rozgłos. Oznacza ono tworzenie oprogramowania przy użyciu języka naturalnego, bez ręcznego pisania kodu. Wystarczy opisać, co aplikacja ma robić, a resztę wykonuje sztuczna inteligencja.
Autorem terminu jest Andrej Karpathy, były dyrektor ds. AI w Tesli i współtwórca OpenAI. Jego zdaniem „vibe coding” sprawia, że twórca „może zapomnieć, że kod w ogóle istnieje”. Programowanie przypomina rozmowę, a nie żmudne wpisywanie komend. Według leksykografów Collinsa rosnąca popularność tego określenia najlepiej oddaje kierunek, w jakim podąża współczesna technologia.
Na tegorocznej liście wyróżnionych słów widać silny wpływ internetu i kultury technologicznej. Wysoko znalazł się „clanker” – rozpoznawalne w sieci przezwisko robotów i systemów AI, często używane, gdy użytkownicy mają dość zachowania chatbotów.
Dużą popularność zdobył również „biohacking”, czyli eksperymentowanie z własnym ciałem w celu poprawy zdrowia lub wydolności. W górę poszło też słowo „glaze”, oznaczające przesadne komplementowanie kogoś w mediach społecznościowych.
Ciekawostką jest także „aura farming” – świadome budowanie atrakcyjnego, charyzmatycznego wizerunku. Termin wyszedł poza środowiska gamingowe po viralowym nagraniu „boat kid”, które zapoczątkowało serię trendów i tanecznych wyzwań.
W codziennym słownictwie umacniają się również terminy o charakterze społecznym. „Boligarchy” to ironiczne określenie najpotężniejszych „tech brosów”, które spopularyzowało się po ich szeroko komentowanej obecności na inauguracji Donalda Trumpa. Popularność zdobył też skrót „Henry” – „high earner, not rich yet”, czyli osoby dobrze zarabiające, lecz wciąż zbyt mało stabilne finansowo, by uznać się za bogate.
Collins odnotował również rosnące użycie słowa „coolcation”, opisującego wakacje w chłodniejszych krajach – trend napędzany zmianami klimatycznymi. Wśród wyróżnionych znalazły się też „taskmasking” (udawanie produktywności w pracy) oraz „micro-retirement” (krótkie zawodowe przerwy na odpoczynek lub rozwijanie pasji).
Alex Beecroft, dyrektor zarządzający Collinsa, podkreśla, że wybór „vibe coding” nie jest przypadkowy. Jego zdaniem najlepiej pokazuje on, jak szybko zmienia się nasza relacja z technologią – AI przestaje być tylko narzędziem, a coraz częściej staje się codziennym partnerem.
Źródło: android.com.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze