Sprawa roszczeń do gruntów na warszawskiej Woli ponownie wróciła do debaty publicznej po wpisach aktywisty miejskiego Jana Śpiewaka na platformie X. Odnosił się on do artykułu opublikowanego przez Gazetę Wyborczą, opisującego wieloletni spór dotyczący terenów w rejonie ul. Górczewskiej. Temat podjęły także inne media, m.in. portal wPolityce.pl oraz dziennik „Fakt”.
Spór dotyczy pięciu z sześciu dziesięciopiętrowych bloków położonych w pobliżu Wola Park i stacji metra Ulrychów. W 384 mieszkaniach żyją głównie osoby starsze i rodziny posiadające lokale na zasadzie spółdzielczego własnościowego prawa. Według relacji medialnych obecny podmiot posiadający roszczenia domaga się ponad 30 mln zł odszkodowania, co wywołało obawy mieszkańców o przyszłość ich mieszkań.
Geneza sprawy sięga XIX wieku, kiedy na terenach dzisiejszej Woli działały Ogrody Ulricha — rozległe gospodarstwo ogrodnicze. Po wojnie majątek został znacjonalizowany, a w latach 90. rozpoczęła się reaktywacja dawnej spółki na podstawie skupowanych przedwojennych akcji. .
W kolejnych latach prawa do roszczeń zmieniały właścicieli. Obecnie o wpis do ksiąg wieczystych stara się spółka Lokaty Budowlane, która prowadzi spór ze Skarbem Państwa i domaga się wielomilionowego odszkodowania.
Choć stołeczny ratusz zgłaszał sprawę do prokuratury, postępowanie zostało umorzone w 2024 roku. Jednocześnie kolejne orzeczenia sądowe sprawiły, że temat ponownie zyskał rozgłos. Według relacji Jana Śpiewaka, prawomocne decyzje sądowe mogły otworzyć drogę do dalszych działań dotyczących przejęcia gruntów.
Aktywista podkreśla, że stawką są nie tylko mieszkania, lecz także szkoła podstawowa i przedszkole znajdujące się na terenach objętych roszczeniami. Jego zdaniem sprawa pokazuje, że problem reprywatyzacji w Warszawie wciąż nie został ostatecznie rozwiązany.
Powrót sprawy do mediów wynika z połączenia kilku czynników — nowych rozstrzygnięć sądowych, aktywności mieszkańców oraz nagłośnienia problemu w mediach społecznościowych. Dla osób mieszkających na osiedlu oznacza to przede wszystkim niepewność i pytania o to, kto ostatecznie poniesie koszty ewentualnych roszczeń.
Spór o grunty na Woli stał się kolejnym przykładem tego, jak dawne decyzje własnościowe nadal wpływają na życie współczesnych mieszkańców miasta.
Źródła: wpolityce.pl, fakt.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze