Podczas spotkania Radosława Sikorskiego z mieszkańcami Przemyśla doszło do incydentu z udziałem kobiety, która poruszyła temat sytuacji w Strefie Gazy. Po tym, jak została wyprowadzona przez ochronę, sprawę skomentował w mediach społecznościowych Sławomir Mentzen. Na jego słowa zareagował szef MSZ, zarzucając politykowi manipulację.
Reakcja Sikorskiego
W piątek, 10 października, Radosław Sikorski odniósł się do wpisu Sławomira Mentzena, który skrytykował sposób potraktowania kobiety podczas spotkania.
„Byłem cały dzień w Ukrainie i nie śledziłem manipulacji posła Sławomira Mentzena. Radzę młodszemu koledze, że takie tanie triki nie budują autorytetu, który w polityce może się przydać na dłuższą metę” – napisał Sikorski w mediach społecznościowych.
Minister udostępnił również wpis jednego z użytkowników sieci, który tłumaczył, że kobieta została wyprowadzona, ponieważ przerwała spotkanie – pytania miały być zadawane dopiero po zakończeniu wystąpienia.
Mentzen: „To nie był przejaw szacunku do kobiet”
Dzień wcześniej Sławomir Mentzen ostro zareagował na nagranie z wydarzenia, zarzucając Sikorskiemu brak empatii wobec kobiety, która próbowała zabrać głos.
„Dwóch ochroniarzy siłą wynosi kobietę ze spotkania z Sikorskim, bo zadała kłopotliwe pytanie o ludobójstwo w Gazie. A Sikorski bezczelnie: ‘Szkoda, że pani nie zaczekała’. To jest ten wasz legendarny szacunek do kobiet? To zwyczajne chamstwo buraka z Dworu w Chobielinie” – napisał lider Konfederacji.
Choć wpis Mentzena miał emocjonalny ton, wielu internautów przyznało, że sposób, w jaki potraktowano kobietę, mógł zostać odebrany jako niepotrzebnie ostry. Polityk zwracał uwagę na prawo obywateli do zadawania trudnych pytań, zwłaszcza w kwestiach międzynarodowych budzących kontrowersje.
Jak doszło do incydentu
Do zdarzenia doszło w czwartek, 9 października, podczas spotkania Radosława Sikorskiego z mieszkańcami Przemyśla. W trakcie spotkania jedna z kobiet przerwała wystąpienie ministra, by zwrócić uwagę na sytuację w Strefie Gazy.
„Panie ministrze Sikorski, skoro mówi pan o dezinformacji, mam dla pana prezent” – powiedziała, po czym pokazała klapki, które – jak twierdziła – należały do Palestyńczyka z polskim paszportem, Omara Farisa. Kobieta relacjonowała, że Izrael miał zmuszać go do klęczenia w nich przez kilka godzin.
Podczas interwencji ochroniarzy oskarżyła Sikorskiego o kłamstwa na temat sytuacji w Gazie i przypomniała, że komisja śledcza ONZ uznała działania Izraela za ludobójstwo.
Sikorski skomentował: „Szkoda, że pani nie zaczekała, bo ja się nie boję pytań. Nie boję się bronić swoich poglądów”.
Źródło: wiadomości.gazeta.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze