Legia Warszawa kończy sezon z bagażem pytań, rozczarowań i poczuciem straconej szansy. Miało być odzyskanie mistrzostwa Polski, mocny sygnał wysłany do Europy i projekt, który na nowo ustawi klub w roli dominatora Ekstraklasy. Tymczasem rzeczywistość brutalnie zweryfikowała ambicje przy Łazienkowskiej. Legia nie tylko nie podbiła Europy, ale przez wiele miesięcy sprawiała wrażenie drużyny zagubionej, pozbawionej charakteru i pomysłu na samą siebie.
W klubie nikt nie zamierza jednak robić rewolucji dla samej rewolucji. Wręcz przeciwnie — zapadła decyzja, która może okazać się kluczowa dla przyszłości stołecznego zespołu. Jak ustalił „Fakt”, Fredi Bobic pozostanie w Legii Warszawa i nadal będzie jednym z najważniejszych ludzi odpowiedzialnych za odbudowę drużyny. To właśnie on, wspólnie z Markiem Papszunem, ma stworzyć nowy projekt sportowy na kolejne lata.
Przy Łazienkowskiej coraz wyraźniej rysuje się nowy układ sił. Marek Papszun, który pojawił się w klubie w grudniu, miał przede wszystkim ugasić pożar i ustabilizować zespół. To zadanie wykonał. Legia przestała przypominać drużynę dryfującą bez celu, a w końcówce sezonu zaczęła punktować regularniej i odzyskała część sportowej wiarygodności.
Teraz szkoleniowiec chce mieć realny wpływ na budowę kadry. I właśnie tutaj ogromną rolę odgrywa Bobic. Według informacji „Faktu” decyzja o pozostawieniu Niemca już zapadła. W klubie uznano, że mimo nieudanego sezonu jego pozycja nadal jest mocna, a wpływ na transfery i strategiczne decyzje pozostaje bardzo duży.
To Bobic uczestniczył w rozmowach dotyczących nowych kontraktów dla Rafała Augustyniaka, Bartosza Kapustki czy Jakuba Żewłakowa. Był również jedną z centralnych postaci podczas prezentacji Ivana Brkicia — chorwackiego bramkarza, który podpisał z Legią trzyletnią umowę i ma być jednym z elementów nowego otwarcia.
W klubowych gabinetach coraz częściej mówi się też o tym, że współpraca Papszuna z Bobiciem układa się znacznie lepiej niż wcześniejsze relacje między sztabem szkoleniowym a pionem sportowym. Obaj mają podobne spojrzenie na budowę zespołu: mniej przypadkowych ruchów, więcej charakteru, fizyczności i zawodników gotowych na presję gry w Legii.
Jednocześnie coraz słabsza wydaje się pozycja Michała Żewłakowa. Jeszcze rok temu był jednym z symboli nowego otwarcia w pionie sportowym, dziś jego przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania.
Według informacji z otoczenia klubu były reprezentant Polski został wyraźnie odsunięty od najważniejszych decyzji. Coraz więcej kompetencji przejął Bobic, a wewnątrz Legii trudno znaleźć przekonanie, że obecny układ przetrwa kolejne miesiące. Scenariusz odejścia Żewłakowa po sezonie jest coraz bardziej realny.
To kolejny dowód na to, że przy Łazienkowskiej trwa przebudowa nie tylko drużyny, ale również całej struktury zarządzania sportem. Władze klubu doszły do wniosku, że po fatalnym sezonie potrzebna jest większa decyzyjność i bardziej klarowny podział odpowiedzialności.
Kiedy wiosną 2025 roku Legia ogłaszała zatrudnienie Frediego Bobicia, wielu kibiców miało poczucie, że do Ekstraklasy trafia człowiek z zupełnie innego świata. Mistrz Europy z 1996 roku, były reprezentant Niemiec i ceniony menedżer Bundesligi miał otworzyć klubowi drzwi do nowoczesnego futbolu.
Jego przyjście było częścią większego planu reorganizacji pionu sportowego. Bobic objął funkcję dyrektora ds. operacji piłkarskich, odpowiadając za strategię i rozwój całego systemu sportowego. Żewłakow miał zajmować się pierwszą drużyną i bieżącymi decyzjami transferowymi.
Legia mocno liczyła na kontakty Niemca, doświadczenie i umiejętność budowania ambitnych projektów. Letnie okno transferowe wyglądało imponująco: Mileta Rajović, Kamil Piątkowski, Kacper Urbaniak, Noah Weisshaupt czy Ermal Krasniqi mieli wynieść drużynę na wyższy poziom. Problem w tym, że boisko brutalnie zweryfikowało te plany.
Zespół długo nie potrafił złapać rytmu, brakowało liderów, jakości i stabilności. Dopiero wejście Marka Papszuna uporządkowało sytuację i sprawiło, że Legia przestała przypominać projekt rozsypujący się na oczach kibiców.
Teraz przy Łazienkowskiej wierzą, że właśnie duet Papszun — Bobic będzie fundamentem nowego otwarcia. Tym razem jednak w Warszawie nikt nie chce już składać wielkich deklaracji. W Legii wiedzą, że po takim sezonie kibice uwierzą dopiero wtedy, gdy zobaczą efekty na boisku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze