Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało w czwartek ambasadora Iranu w związku z falą gwałtownych protestów, które od ponad dwóch tygodni ogarniają ten kraj. Władze w Warszawie przekazały irańskiemu dyplomacie stanowisko wyrażające głębokie zaniepokojenie sposobem, w jaki Teheran reaguje na demonstracje – w szczególności rosnącą liczbą ofiar śmiertelnych i zatrzymanych.
Jak poinformowało MSZ we wpisie na platformie X, 15 stycznia 2026 r. do siedziby resortu został wezwany Eisa Kameli, ambasador Islamskiej Republiki Iranu w Polsce. Spotkanie dotyczyło narastającego kryzysu wewnętrznego w Iranie, gdzie od końca grudnia trwają masowe wystąpienia społeczne.
W oficjalnym stanowisku przekazanym ambasadorowi polska dyplomacja podkreśliła „głębokie zaniepokojenie reakcją władz irańskich na ostatnie wydarzenia”, wskazując zwłaszcza na dramatyczny wzrost liczby zabitych i aresztowanych demonstrantów. MSZ zaznaczyło, że – biorąc pod uwagę własne doświadczenia historyczne – Polska uznaje stosowanie przemocy wobec wolności słowa, zrzeszania się oraz pokojowych zgromadzeń za niedopuszczalne i nieskuteczne jako narzędzie polityczne.
Resort dyplomacji dodał, że mając na uwadze szczególny charakter historycznych relacji polsko-irańskich, Warszawa apeluje do władz w Teheranie o zaprzestanie użycia siły wobec protestujących i o podjęcie dialogu. Jednocześnie MSZ po raz kolejny wezwało Polaków przebywających w Iranie do natychmiastowego opuszczenia kraju.
Protesty w Iranie wybuchły 28 grudnia w odpowiedzi na gwałtownie pogarszającą się sytuację gospodarczą i szybko rozlały się na cały kraj, przekształcając się w jeden z największych od lat ruchów sprzeciwu wobec reżimu. Według szacunków mediów i organizacji pozarządowych w trakcie brutalnego tłumienia demonstracji zginęło od 2,5 tysiąca do nawet 20 tysięcy osób. Zweryfikowanie tych danych jest jednak utrudnione z powodu blokady internetu, wprowadzonej przez władze w Teheranie.
Narastający kryzys wywołał również napięcia na arenie międzynarodowej. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wielokrotnie groził Iranowi interwencją w odpowiedzi na brutalne represje wobec demonstrantów. Władze w Teheranie zapowiedziały z kolei, że w razie ataku odpowiedzą uderzeniami na amerykańskie bazy i instalacje wojskowe w rejonie Zatoki Perskiej.
Agencja Reutera informowała, że USA mogą przygotowywać się do ataku na Iran. W środę ewakuowano część personelu amerykańskiej bazy Al-Udeid w Katarze, a pracownikom placówek dyplomatycznych USA w Arabii Saudyjskiej i Kuwejcie zalecono zachowanie szczególnej ostrożności, co dodatkowo wzmogło obawy przed eskalacją.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt przekazała w czwartek, że władze Iranu wstrzymały w środę planowane 800 egzekucji antyrządowych demonstrantów. Jednocześnie ostrzegła, że jeśli represje będą kontynuowane, Teheran poniesie poważne konsekwencje. Jak podkreśliła, „wszystkie opcje pozostają na stole”.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze