Zimą warszawskie ulice przechodzą prawdziwą próbę wytrzymałości. Mróz, odwilże i nieustanny ruch samochodów potrafią w kilka tygodni zrobić z asfaltu mozaikę pęknięć i ubytków. Drogowcy reagują na bieżąco, ale zimowa pogoda wymusza rozwiązania doraźne. Te właściwe, trwałe remonty mogą ruszyć dopiero wtedy, gdy temperatury na stałe przekroczą zero.
Właśnie dlatego wraz z nadejściem wiosny rozpoczyna się w Warszawie najintensywniejszy sezon prac drogowych. W 2026 roku Zarząd Dróg Miejskich planuje odnowić co najmniej 40 kilometrów stołecznych ulic, a pierwsze ekipy mają pojawić się na drogach już w najbliższych tygodniach.
Dla nawierzchni drogowej zima jest bezlitosna. Woda wnikająca w mikropęknięcia zamarza, rozszerza się i rozsadza kolejne fragmenty asfaltu. Kiedy przychodzi odwilż, struktura nawierzchni jest już osłabiona. Wystarczy intensywny ruch samochodów, by pojawiły się dziury i kolejne spękania.
Najbardziej narażone są miejsca, w których wcześniej prowadzone były prace sieciowe lub gdzie asfalt był już raz naprawiany. Tam struktura nawierzchni jest delikatniejsza i szybciej ulega degradacji.
Dlatego przez całą zimę drogowcy prowadzą interwencyjne naprawy. Ubytki wypełnia się najczęściej tzw. masą na zimno – materiałem, który można stosować nawet przy niskiej temperaturze. Pozwala on szybko zabezpieczyć uszkodzony fragment drogi i ograniczyć zagrożenie dla kierowców, ale jest to rozwiązanie tymczasowe.
Trwałe prace drogowe wymagają zupełnie innych warunków. Aby nowa nawierzchnia była solidna, potrzebna jest dodatnia temperatura i sucha jezdnia. Dopiero wtedy można stosować masę na gorąco, czyli asfalt o parametrach zapewniających wieloletnią trwałość.
Wiosną drogowcy mogą więc przystąpić do kompleksowych remontów – frezowania starej nawierzchni, układania nowych warstw asfaltu i poprawy infrastruktury drogowej.
Tam, gdzie pełna przebudowa nie jest konieczna, zimowe ubytki zostaną uzupełnione właśnie asfaltem na gorąco. W praktyce oznacza to, że prowizoryczne zimowe naprawy ustąpią miejsca rozwiązaniom na lata.
Skala planowanych prac jest duża. W ubiegłym roku Zarząd Dróg Miejskich odnowił 46 kilometrów ulic. Choć początkowo budżet remontowy wynosił 40 mln zł, ostatecznie – po zwiększeniu środków – wydano aż 160 mln zł.
W 2026 rok miasto wchodzi z budżetem startowym na poziomie 100 mln zł. Niewykluczone jednak, że ta kwota jeszcze wzrośnie – np. dzięki oszczędnościom w przetargach lub dodatkowym decyzjom finansowym Rady Warszawy.
Jak podkreśla Tomasz Mencina, zastępca prezydenta Warszawy, cel jest jasno określony:
– Chcemy wyremontować co najmniej 40 kilometrów warszawskich ulic. To około pięciu procent sieci dróg zarządzanych przez ZDM – poziom, który pozwala utrzymywać stołeczne drogi w dobrym stanie technicznym.
Na liście tegorocznych remontów znalazło się kilka ważnych odcinków w różnych częściach miasta. Prace planowane są m.in. na ulicach:
Szwoleżerów (od Czerniakowskiej do Myśliwieckiej)
Madalińskiego (między al. Niepodległości a Puławską)
Koszykowej (al. Niepodległości – Lindleya)
Łojewskiej (Łabiszyńska – Chodecka)
Połczyńskiej (Lazurowa – granica miasta)
Łabiszyńskiej (trasa S8 – Kondratowicza)
Rozbrat (Myśliwiecka – Ludna)
To jednak tylko część planów – lista remontów może się jeszcze wydłużyć w trakcie sezonu.
Choć stan warszawskich ulic jest codziennie monitorowany przez Pogotowie Drogowe ZDM, ogromne znaczenie mają również zgłoszenia od mieszkańców. Dzięki nim drogowcy często szybciej dowiadują się o nowych uszkodzeniach.
Najprostszym sposobem przekazania informacji jest Miejski System Kontaktu – numer 19115. To właśnie tam trafiają zgłoszenia dotyczące dziur w jezdni czy innych problemów z nawierzchnią.
Jeśli ubytek stwarza zagrożenie dla ruchu, służby reagują zwykle w ciągu 24 godzin. W pozostałych przypadkach naprawy wykonywane są w ciągu kilku dni – w zależności od kategorii drogi.
Statystyki pokazują, że system działa coraz skuteczniej.
W 2025 roku Pogotowie Drogowe zarejestrowało 4635 zgłoszeń dotyczących uszkodzeń nawierzchni. Rok wcześniej było ich 7087, a jeszcze wcześniej ponad sześć tysięcy.
Jak podkreśla dyrektor ZDM Łukasz Puchalski, trend jest wyraźny – dzięki regularnym remontom liczba problemów na warszawskich drogach stopniowo maleje.
Wiosenne remonty oznaczają dla kierowców chwilowe utrudnienia, ale w dłuższej perspektywie – bardziej komfortową i bezpieczną jazdę. A dla stołecznych ulic to po prostu coroczny, konieczny „przegląd techniczny”, bez którego żadna miejska infrastruktura nie mogłaby funkcjonować sprawnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze