Kasia Nawrocka ma siedem lat. Jest córką prezydenta elekta – ale przede wszystkim jest dzieckiem. Radosnym, pełnym życia, zarażającym uśmiechem i naturalną swobodą, która rozjaśniła całą scenę inauguracji nowego rozdziału dla Polski.
Była sobą. Beztroską dziewczynką, której obecność przypominała nam, że w tym całym politycznym zgiełku najważniejsza jest ludzka twarz. I nagle ten uśmiech stał się celem. W niewyobrażalny sposób. Bo jak inaczej opisać to, co się wydarzyło?