Od pożaru, który strawił ogromne centrum handlowe przy Marywilskiej, minęło już pięć dni. Jak obecnie wygląda sytuacja kupców, którzy stracili nie tylko miejsca pracy, ale i często cały dorobek życia? Jakie zaś plany na przyszłość ma właściciel tego strawionego przez ogień obiektu - firma Mirbud?
Hale centrum handlowego na Białołęce spłonęły praktycznie w całości, po tym jak zajęły się ogniem z nocy z soboty na niedzielę. W miejscu tym funkcjonowało około tysiąca czterystu lokali handlowych i usługowych, w których pracowało kilka tysięcy osób, z czego większość stanowiły osoby pochodzące z Wietnamu. Obecnie obiekt ten jest wyłączony z użytku przez nadzór budowlany i jest całodobowo pilnowany nie tylko przez firmę ochroniarską, ale również przez policję i straż miejską. Śledztwo w sprawie pożaru prowadzi prokuratura. Prezes firmy Mirbud Małgorzata Konarska, zapytana przez portal wawa.info, czy jako właściciele obiektu otrzymali już jakieś cząstkowe choćby informacje od organów śledczych, odpowiedziała przecząco. - Nie. Śledztwo jest prowadzone przez prokuraturę. Wszystkie pytania w tej sprawie należy kierować do tego organu - usłyszeliśmy.