Polacy kupują mniej importowanych pomidorów niż rok temu, ale płacą za nie zdecydowanie więcej. Najnowsze dane pokazują, że w ciągu zaledwie dwóch pierwszych miesięcy 2026 roku do Polski trafiły dziesiątki tysięcy ton warzyw z zagranicy, a rachunek za ten import sięgnął niemal pół miliarda złotych. Najwięcej zarobili Hiszpanie, choć mocną pozycję utrzymują też Holendrzy i Niemcy.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, cytowanych przez branżowy portal warzywa.pl, w styczniu i lutym 2026 r. Polska sprowadziła 47,82 tys. ton świeżych i schłodzonych pomidorów. Łączna wartość importu wyniosła aż 475,69 mln zł.
To wyraźnie mniej niż rok wcześniej. W analogicznym okresie 2025 r. import przekraczał 55 tys. ton. Spadek wolumenu wyniósł więc około 13 proc. Problem w tym, że mimo mniejszych dostaw rachunek za pomidory wcale się nie skurczył — wręcz przeciwnie. Importerzy zapłacili więcej niż przed rokiem.
Lider pozostaje niezmienny. Hiszpania nadal jest największym dostawcą pomidorów na polski rynek i wszystko wskazuje na to, że jej pozycja jeszcze się umacnia.
W pierwszych dwóch miesiącach 2026 r. import pomidorów z Hiszpanii wzrósł z 13,72 tys. ton do 15,28 tys. ton. Jeszcze mocniej zwiększyła się wartość sprzedaży — z 109,36 mln zł do niemal 139 mln zł.
Na drugim miejscu znalazła się Holandia. To właśnie stamtąd sprowadzono pomidory o najwyższej łącznej wartości — 143,44 mln zł. Holenderscy producenci dostarczyli do Polski 13,30 tys. ton warzyw, choć w porównaniu z poprzednim rokiem oznacza to spadek.
W czołówce utrzymują się również Niemcy. Import zza Odry wyniósł 5,60 tys. ton o wartości 75,33 mln zł. Skala dostaw była zbliżona do ubiegłorocznej, ale uwagę zwracają przede wszystkim ceny.
Średnia cena importowanych pomidorów wzrosła do 9,95 zł za kilogram. Rok wcześniej było to 8,47 zł. Oznacza to podwyżkę przekraczającą 17 proc. w zaledwie rok.
Najdroższe okazały się pomidory sprowadzane z Niemiec. Średnia cena osiągnęła tam poziom około 13,44 zł/kg. Dla porównania:
Eksperci rynku warzyw wskazują, że za wzrostami stoją przede wszystkim rosnące koszty produkcji szklarniowej. Coraz większym obciążeniem są ceny energii, ogrzewania oraz transportu. To właśnie dlatego nawet mniejszy import oznacza dziś wyższe wydatki.
Zużycie pomidorów z południowych kierunków wyraźnie wyhamowało. Szczególnie mocno widać to w przypadku Turcji.
W pierwszych dwóch miesiącach 2026 r. import tureckich pomidorów spadł z 9,43 tys. ton do 5,31 tys. ton. To tąpnięcie o ponad 43 proc. rok do roku.
Mniejszy udział zanotowało również Maroko. Do Polski trafiło stamtąd 5,14 tys. ton pomidorów wobec 7,14 tys. ton rok wcześniej. Oznacza to spadek o blisko 28 proc.
Rynek wyraźnie pokazuje dziś jeden trend: choć do Polski trafia mniej zagranicznych pomidorów, europejscy producenci nadal świetnie na nich zarabiają. A konsumenci przy sklepowych półkach płacą coraz więcej — nawet wtedy, gdy na pierwszy rzut oka sezon wygląda dokładnie tak samo jak rok temu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze