Policja nie zamierza przymykać oka. Nowe przepisy właśnie weszły w życie i – jak zapowiadają funkcjonariusze – będą egzekwowane bez taryfy ulgowej. Chodzi przede wszystkim o kierowców, którzy na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych poza terenem zabudowanym pozwalają sobie na brawurę przekraczającą 50 km/h ponad dozwolony limit.
– Tu nie będzie miejsca na pobłażliwość – mówi w rozmowie z PAP podinsp. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. – Jeśli ktoś przekroczy prędkość o więcej niż 50 km/h w takich warunkach, straci prawo jazdy na trzy miesiące.
Nowelizacja przepisów, przygotowana przez Ministerstwo Infrastruktury, rozszerza katalog sytuacji, w których policjant może zatrzymać prawo jazdy. Do tej pory sankcja ta dotyczyła przede wszystkim rażącego przekroczenia prędkości w terenie zabudowanym. Teraz obejmie również drogi jednojezdniowe dwukierunkowe poza miastem – czyli te odcinki, gdzie często dochodzi do najpoważniejszych wypadków.
Statystyki nie pozostawiają złudzeń. W ubiegłym roku policjanci interweniowali niemal 2,5 miliona razy w związku z przekroczeniem prędkości. Tylko przypadków przekroczenia o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym było 26 473.
To liczby, które – jak przyznają funkcjonariusze – pokazują skalę problemu i uzasadniają zaostrzenie przepisów.
Nadmierna prędkość pozostaje jedną z głównych przyczyn najtragiczniejszych zdarzeń drogowych. W ubiegłym roku odnotowano 4278 wypadków spowodowanych zbyt szybką jazdą. Choć to nieco mniej niż rok wcześniej, wciąż mówimy o setkach ofiar. Najbardziej wymowna jest liczba 536 – tyle osób zginęło w wypadkach, w których prędkość odegrała kluczową rolę. To o 102 mniej niż rok wcześniej, ale dla policji to wciąż dramatycznie dużo.
– Każda z tych liczb to czyjaś historia, czyjaś rodzina – podkreślają funkcjonariusze. I to właśnie te historie mają być argumentem za bezwzględnym egzekwowaniem prawa.
Nowe regulacje to jednak nie tylko kwestia prędkości. Od 3 marca obowiązuje również art. 33d ustawy Prawo o ruchu drogowym. W praktyce oznacza to zakaz dopuszczania dzieci do 13. roku życia do kierowania hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego na drodze – poza strefą zamieszkania – nawet pod opieką dorosłego.
To odpowiedź na rosnącą popularność elektrycznych hulajnóg i coraz częstsze zdarzenia z udziałem najmłodszych użytkowników tych pojazdów.
Zmiany odczują także rolnicy – podniesiono dopuszczalną prędkość ciągników rolniczych do 40 km/h. To ukłon w stronę realiów pracy w terenie, gdzie powolny sprzęt bywał utrudnieniem dla innych uczestników ruchu.
Najwięcej emocji budzi jednak możliwość uzyskania prawa jazdy kategorii B przez 17-latków. Nowe przepisy pozwalają im zdać egzamin, ale wprowadzają surowe warunki korzystania z uprawnień do ukończenia 18. roku życia. Młody kierowca będzie mógł prowadzić samochód wyłącznie w obecności opiekuna – osoby, która ma co najmniej 25 lat, posiada prawo jazdy kategorii B od minimum pięciu lat i w tym czasie nie miała orzeczonego zakazu prowadzenia pojazdów.
Co więcej, zarówno opiekun, jak i 17-latek muszą być całkowicie trzeźwi. W przypadku młodocianego kierowcy obowiązuje limit 0,0 promila alkoholu.
Nowe przepisy to wyraźny sygnał: bezpieczeństwo na drogach ma pierwszeństwo przed przyzwyczajeniami kierowców. Policja zapowiada konsekwencję i systematyczne kontrole.
Nie chodzi wyłącznie o kary – podkreślają funkcjonariusze – lecz o zmianę mentalności. Bo choć statystyki powoli się poprawiają, droga do realnej poprawy bezpieczeństwa wciąż jest długa. A każda nadmiernie wciśnięta w podłogę pedał gazu to ryzyko, którego konsekwencje mogą być nieodwracalne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze