W nocy z wtorku na środę rosyjskie drony wielokrotnie naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Zostały zestrzelone przez wojsko, a władze w Warszawie zwołały nadzwyczajne posiedzenia rządu i Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W ciągu 48 godzin ma zebrać się Rada Bezpieczeństwa Narodowego.
Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało, że akcja lotnictwa zakończyła się przed godz. 8. Naruszenia polskiej przestrzeni uznano za „akt agresji” stwarzający realne zagrożenie dla obywateli. Według szacunków premiera Donalda Tuska doszło do 19 wtargnięć – trzy drony zostały zestrzelone, prawdopodobnie także czwarty. Część z nich nadleciała z kierunku Białorusi.
Premier podkreślił, że po raz pierwszy zestrzelono rosyjskie drony nad terytorium państwa NATO. Ocenił incydent jako „prowokację na dużą skalę”, ale zaznaczył, że nie ma powodów do paniki ani do twierdzenia, że Polska znalazła się w stanie wojny. Polska złożyła formalny wniosek o konsultacje w ramach art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego.
Prezydent Karol Nawrocki po odprawie w BBN zapowiedział zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia wezwał sojuszników do jasnych deklaracji solidarności, a szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o użyciu broni wobec „wrogich obiektów”. MSZ wezwało przedstawiciela Rosji w celu wręczenia noty protestacyjnej.
Wojsko i służby poszukują szczątków maszyn, w akcję włączono WOT. RCB wydało alert dla siedmiu województw, apelując o zgłaszanie znalezisk. W Wyrykach na Lubelszczyźnie dron uszkodził dach domu, fragmenty odnaleziono m.in. koło Białej Podlaskiej i w woj. łódzkim.
Na kilka godzin zamknięto lotniska w Warszawie, Modlinie, Lublinie i Rzeszowie. Po godz. 9 operacje lotnicze wznowiono. Minister energii zapewnił, że infrastruktura krytyczna działa normalnie, szkoły funkcjonują bez zakłóceń.
NATO, UE i USA wyraziły solidarność z Polską. Szefowa KE Ursula von der Leyen nazwała incydent „bezprecedensowym naruszeniem przestrzeni powietrznej Europy”. Podobne stanowisko zajęli szefowa PE Roberta Metsola, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa, a także przywódcy Francji, Niemiec, Włoch, krajów bałtyckich i nordyckich.
Amerykańscy kongresmeni określili wtargnięcie dronów jako „akt wojny” i ostrzegli, że Rosja testuje determinację NATO. Byli wojskowi, m.in. gen. Ben Hodges, ocenili, że skala incydentu to świadome sprawdzanie zdolności obronnych Sojuszu.
Według Reutersa, który powołał się na źródła w NATO, atak był celowy, choć nie uznano go formalnie za akt wojny. W operacji uczestniczyły polskie F-16, holenderskie F-35 i włoskie AWACS.
Rosyjskie media i blogerzy wojskowi rozpowszechniają dezinformację na temat wydarzeń. Tymczasem Białoruś twierdzi, że ostrzegała Polskę i Litwę o nadlatujących dronach.
Prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział, że Ukraina udostępni Polsce dane o ataku i pomoże w budowie systemu ostrzegania. Szefowie dyplomacji Litwy i Ukrainy wezwali do wzmocnienia obrony powietrznej na wschodniej flance NATO.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze