Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP zwrócił się do premiera Donalda Tuska o ochronę przed gwałtownym wzrostem cen ciepła po zakończeniu rządowych dopłat. Jak podkreślają protestujący, po 1 lipca 2025 r. mieszkańcy spółdzielni i wspólnot stracili ochronę przewidzianą ustawą z 2022 r., która ograniczała wzrost opłat.
Najbardziej zagrożeni są odbiorcy korzystający z ciepła produkowanego z gazu. Wiceminister klimatu Urszula Zielińska poinformowała, że około 25% klientów lokalnych ciepłowni może odczuć umiarkowane podwyżki do 20%, a 10% – szczególnie w regionie Śląska – będzie wymagało dodatkowego wsparcia.
Według Związku, spółdzielnie już teraz informują mieszkańców o znaczących wzrostach opłat – w niektórych przypadkach sięgają one 100%, co może oznaczać nawet 600 zł miesięcznie więcej za ogrzewanie. Skutkiem może być znaczny wzrost liczby gospodarstw dotkniętych ubóstwem energetycznym, których w 2024 r. było ok. 1,5 mln.
Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział wprowadzenie bonu ciepłowniczego od sezonu grzewczego 2025/2026, wzorowanego na bonie energetycznym z 2024 r. Projekt ustawy jest na finiszu prac, choć wyzwaniem pozostaje zapewnienie finansowania. Od 2022 r. na mechanizm mrożenia cen ciepła wydano łącznie 9,4 mld zł.
red./biznes.interia.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze