Czwartek, 3 lipca, godz. 19.30. Dach czterokondygnacyjnego bloku przy ul. Powstańców w Ząbkach staje w ogniu, słup czarnego dymu widać z centrum Warszawy. W akcji bierze udział ponad 150 strażaków i ponad 60 wozów; ewakuowano kilkuset mieszkańców, nikt nie odniósł obrażeń. Dwa dni wcześniej warszawskie metro zatrzymał pożar w podstacji energetycznej stacji Racławicka. Czy Mazowsze padło ofiarą tej samej awarii? Śledczy na razie mówią zgodnie: związek przyczynowo-skutkowy nie został potwierdzony.
19.30 – pierwsze zgłoszenie; ogień obejmuje więźbę dachu i błyskawicznie przenosi się wzdłuż drewnianej podbitki.
20.15 – na miejscu jest już 60 zastępów PSP i OSP z kilku powiatów, w tym wysięgniki z Warszawy; tworzy się korytarz życia na ul. Powstańców.
22.00 – strażacy potwierdzają, że płomienie zagrażają trzem sąsiednim segmentom, ale udaje się je utrzymać w ryzach.
00.30 – ogień pod kontrolą, trwa rozbiórka nadpalonej konstrukcji i dogaszanie zarzewi.
Wstępne oględziny biegłych wskazują na zwarcie instalacji elektrycznej na poddaszu jako prawdopodobny punkt zapalny. Pełne ekspertyzy mają być gotowe w ciągu kilku dni; dopiero wtedy prokuratura podejmie decyzję o ewentualnych zarzutach właścicielowi lub zarządcy budynku.
Pożar z 1 lipca na stacji M1 Racławicka powstał w podstacji energetycznej – ogniem zajęły się kable zasilające i elementy olejowych transformatorów. PSP twierdzi, że nie stwierdzono tam wad montażowych typowych dla budownictwa mieszkaniowego, a przyczyną była lokalna awaria urządzeń wysokiego napięcia, nie zaś usterka instalacji 230 V spotykanej w blokach. Inspektorat nadzoru budowlanego oraz zakład energetyczny nie wykazały żadnych wspólnych dostawców sprzętu ani wykonawców instalacji z obiektem w Ząbkach.
„Na obecnym etapie nie łączymy pożaru w Ząbkach z incydentem w metrze. Infrastruktura, parametry zasilania, a nawet pora dnia i obciążenie sieci są zupełnie różne” – powiedział bryg. Karol Kierzkowski, rzecznik KG PSP.
Reklama
Ewakuowani lokatorzy dostali nocleg w miejskiej hali sportowej i zapomogi do 8 000 zł z puli wojewody; szacuje się, że około 200 lokali nie nadaje się w tej chwili do zamieszkania.
Nadzór budowlany sprawdza stan stropów i ścian ogniowych; decyzja, które klatki można będzie szybko przywrócić do użytku, zapadnie po szczegółowej ekspertyzie konstruktorów.
Dochodzi do rekonstrukcji zdarzeń: strażacy przesłuchują świadków, analizują monitoring osiedlowy i wewnętrzną dokumentację przeglądów elektrycznych.
Instalacje na poddaszach – po raz kolejny okazują się piętą achillesową budownictwa wielorodzinnego.
Szybka ewakuacja uratowała zdrowie i życie – mieszkańcy reagowali, nim pojawiły się pierwsze syreny.
Brak dowodów na „serię pożarów” – eksperci wykluczają wspólny mianownik pomiędzy blokiem w Ząbkach a podstacją metra Racławicka; na Mazowszu nie ma fali sabotaży czy wadliwych komponentów jednej firmy.
Ostateczne przyczyny obu zdarzeń poznamy po zakończeniu dochodzeń technicznych. Na razie łączy je tylko miejsce na mapie aglomeracji – i przypomnienie, że ogień, niezależnie od adresu, rozprzestrzenia się szybciej niż kiedykolwiek zakładamy.
wawa.info
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze