To miał być pokaz siły i sprawności – finał pikniku z okazji 103. rocznicy bitwy pod Sarnową Górą. Zamiast efektownego odlotu policyjnego Black Hawka, w pamięci uczestników został huk, zerwany przewód i pytanie, jak blisko byliśmy tragedii. Teraz odpowiedzi na to pytanie będzie szukał sąd w Ciechanowie.
Sąd Okręgowy w Płocku nie uwzględnił wniosku, by sprawę przekazać do równorzędnego sądu w stolicy. Oznacza to, że to Sąd Rejonowy w Ciechanowie rozpozna akt oskarżenia przeciwko dowódcy śmigłowca.
Wniosek o przeniesienie postępowania złożono na początku lutego. Argument? „Zasada ekonomii procesowej”. Większość świadków – funkcjonariuszy, urzędników, osób związanych z organizacją wydarzenia – mieszka bliżej Warszawy niż Ciechanowa. Logistyka, koszty, czas. To miało przemawiać za zmianą właściwości sądu.
Jednak – jak przekazała rzeczniczka płockiego sądu okręgowego – decyzja jest ostateczna. Sprawa zostaje w Ciechanowie, a miejscowy sąd ma obowiązek rozpoznać ją merytorycznie. Innymi słowy: proces odbędzie się tam, gdzie wszystko się zaczęło.
Do incydentu doszło 20 sierpnia 2023 roku w gminie Sońsk, niedaleko Ciechanowa. Policyjny Black Hawk wystartował po zakończeniu pikniku. W trakcie wznoszenia zahaczył łopatą wirnika o przewód odgromowy linii energetycznej. Lina została zerwana. W pobliżu znajdowali się ludzie obserwujący start maszyny.
Śledczy od początku badali, czy doszło do sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym. Sprawę najpierw prowadziła prokuratura rejonowa w Ciechanowie, szybko jednak przejęła ją Prokuratura Okręgowa w Płocku. Powołano trzyosobowy zespół z doświadczeniem w badaniu wypadków lotniczych.
Zabezpieczono i odczytano dane z rejestratorów lotu – w tym zapisy rozmów załogi. Dwukrotnie oglądano miejsce zdarzenia i samą maszynę. Biegli analizowali parametry lotu, dokumentację techniczną, dziennik pokładowy, a nawet fragmenty zerwanej liny. Śledztwo było prowadzone skrupulatnie, krok po kroku.
W lutym 2025 roku prokuratura poinformowała o otrzymaniu kompleksowej opinii biegłego z zakresu lotnictwa. Dwa miesiące później dowódca śmigłowca usłyszał zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych i sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Funkcjonariusz, który pilotował maszynę, po zdarzeniu przeszedł na emeryturę.
Śledztwo nie ograniczało się wyłącznie do samego przelotu. Wyłączono trzy dodatkowe wątki: dotyczące organizacji wydarzenia, decyzji i poleceń wydawanych w kierownictwie policji w związku z użyciem Black Hawka oraz działań wójta gminy Sońsk przy przygotowaniu terenu pikniku. Wszystkie te postępowania zostały ostatecznie umorzone.
Osobny, najbardziej drażliwy wątek dotyczył ewentualnych nacisków ówczesnego kierownictwa MSWiA na użycie śmigłowca podczas wydarzenia. W tej części sprawy obecne kierownictwo resortu złożyło zażalenie na decyzję o umorzeniu. Trafiło ono do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa.
W toku śledztwa przesłuchano m.in. byłego komendanta głównego policji Jarosław Szymczyk. Zeznania złożył także były wiceminister spraw wewnętrznych Maciej Wąsik, który w latach 2019–2023 pełnił funkcję sekretarza stanu w MSWiA.
Według ustaleń prokuratury zerwanie przewodu odgromowego spowodowało szkody Skarbu Państwa i spółki Energa Operator na kwotę nie mniejszą niż 2,7 mln zł. Maszyna została uszkodzona. Policja informowała, że pilot poniósł odpowiedzialność finansową w wysokości trzymiesięcznego uposażenia.
Śmigłowiec naprawiono. Wrócił do służby – wykorzystywano go m.in. do transportu narządów do przeszczepów oraz działań przy granicy polsko-białoruskiej. Sprzęt znów stał się narzędziem codziennej, wymagającej pracy.
Akt oskarżenia trafił do Ciechanowa w grudniu 2025 roku. Próba przeniesienia sprawy do Warszawy zakończyła się niepowodzeniem. Proces odbędzie się więc w mieście, nad którym sierpniowego popołudnia rozległ się dźwięk wirnika i pękającej liny.
To tam sąd będzie musiał odpowiedzieć na kluczowe pytanie: czy był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności, czy efekt błędów, których można było uniknąć. I czy pokaz, który miał być symbolem bezpieczeństwa, sam nie stał się jego zaprzeczeniem.
Źródło: PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze