W Tatrach znów doszło do zatrucia po wypiciu wody ze strumienia. W sierpniu informowano o 17-latce, której stan gwałtownie się pogorszył po napiciu się wody podczas wędrówki — śmigłowiec TOPR przetransportował ją do szpitala. Teraz podobne dolegliwości dopadły Jana Nykę, uczestnika Biegu Ultra Granią Tatr.
Nyka po kilkuletniej przerwie wrócił na jedną z najtrudniejszych tras biegowych w Polsce. Jak opisał w mediach społecznościowych, w Dolinie Pańszczycy popełnił „kardynalny błąd” — napił się wody z potoku, która wydawała się krystaliczna. Niedługo później pojawiły się silne problemy żołądkowe, szczególnie dokuczliwe na stromym podejściu na Krzyżne. „Dość szybko zrobiło się ze mną bardzo źle i to na długo” — relacjonował.
W trudnym momencie wsparli go inni zawodnicy. Jeden z biegaczy oddał mu większość swojej wody, a drugi podał nifuroksazyd, co pozwoliło dociągnąć do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Mimo osłabienia Nyka zdecydował się kontynuować rywalizację. Na kolejnych kilometrach wróciły siły, a linię mety przekroczył po niespełna 15 godzinach.
Przypadek biegacza to kolejny sygnał ostrzegawczy dla turystów i sportowców: woda z tatrzańskich potoków może być niebezpieczna, nawet jeśli wygląda na czystą.
Źródło: onet
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze