Cisza, która zapada w Auschwitz, nigdy nie jest zwykłą ciszą. Jest ciężarem historii, pamięcią milionów ofiar i pytaniem, które wciąż pozostaje bez pełnej odpowiedzi: czy świat naprawdę wyciągnął wnioski z tej zbrodni?
Podczas uroczystości 81. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz prezydent Karol Nawrocki mówił o odpowiedzialności — bez eufemizmów i bez ucieczki w wygodne półprawdy. Jego słowa brzmiały jak akt oskarżenia, ale też jak apel do sumień współczesnych państw.
Prezydent podkreślił, że Holokaust nie był tragicznym „wypadkiem historii”, lecz konsekwencją konkretnych decyzji politycznych i społecznych. Decyzji podjętych w Niemczech, popartych przez niemieckie społeczeństwo i realizowanych przez niemieckie państwo.
— To naród niemiecki poparł ideologię narodowego socjalizmu i pozwolił Adolfowi Hitlerowi dojść do władzy. To państwo niemieckie doprowadziło do zbrodni, którą znamy jako Holokaust — mówił.
Auschwitz — jak zaznaczył — stało się symbolem absolutnego upadku człowieczeństwa. Miejscem, w którym ideologia odarła ludzi z godności, a śmierć została sprowadzona do przemysłowej procedury. Jednak droga do tej „fabryki śmierci” zaczęła się znacznie wcześniej — w latach 30., wraz z akceptacją przemocy, eutanazji i prawa państwa do decydowania o tym, kto zasługuje na życie.
W tym kontekście prezydent przypomniał postać rotmistrza Witolda Pileckiego — ochotnika do Auschwitz, autora raportu, który po raz pierwszy ukazał światu prawdę o niemieckich zbrodniach. To jego świadectwo, jak mówił Nawrocki, wyznacza dziś obowiązek Rzeczypospolitej: strzec prawdy o ofiarach i nie pozwolić na rozmywanie odpowiedzialności sprawców.
Prezydent mówił także o obojętności świata. O tym, że Europa i Zachód patrzyły, jak III Rzesza przekracza kolejne granice — moralne, polityczne, wreszcie granice życia i śmierci. Patrzyły również wtedy, gdy w latach 1939–1941 Niemcy i Sowieci wspólnie mordowali Polaków. A potem przyszedł Holokaust — ludobójstwo wymierzone w naród żydowski.
— Do Auschwitz mogło nie dojść, gdyby reakcja przyszła wcześniej — podkreślał.
Wyzwolenie obozu w 1945 roku, choć było końcem jednego piekła, nie przyniosło pełnej sprawiedliwości. Jak przypomniał prezydent, tylko niewielka część sprawców niemieckich zbrodni została po wojnie pociągnięta do odpowiedzialności. Pamięć o ofiarach przetrwała, lecz odpowiedzialność sprawców przez dekady była odkładana na bok.
I właśnie do tej niezamkniętej historii Nawrocki wrócił w najmocniejszym fragmencie swojego wystąpienia.
— Państwo niemieckie do dziś nie zapłaciło reparacji Polsce za zło II wojny światowej. Tak nie buduje się świata pokoju. Za każdą zbrodnię i za każdą wojnę trzeba po prostu zapłacić i przeprosić — powiedział.
Słowa te wybrzmiały w miejscu, gdzie prawda nie potrzebuje komentarzy. W miejscu, które wciąż przypomina, że pokój nie rodzi się z zapomnienia, lecz z odpowiedzialności.
Na zakończenie prezydent oddał hołd ofiarom Holokaustu — Żydom zamordowanym w Auschwitz, obywatelom wielu państw, w tym przedwojennej Rzeczpospolitej. Ich pamięć, jak podkreślił, zobowiązuje współczesnych bardziej niż jakiekolwiek deklaracje.
Źródło: wpolityce..pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze