Nie szczeka, nie miauczy, a jednak wzrusza. Mieszkanka Marysina Wawerskiego znalazła pod drzwiami niewielkiego, egzotycznego ssaka. Lotopałanka – towarzyska i przyjazna – sama wskoczyła strażnikowi na rękę. Została przewieziona do fundacji Królewska, gdzie otoczono ją specjalistyczną opieką.
Niecodzienna interwencja Ekopatrolu miała miejsce przy ulicy Korkowej w warszawskim Wawrze. Mieszkanka jednego z bloków znalazła przed drzwiami… egzotycznego ssaka. Zwierzęciem okazała się lotopałanka karłowata (Petaurus breviceps) – pochodząca z Australii, Nowej Gwinei i części Indonezji.
Zgłoszenie wpłynęło do straży miejskiej 2 lipca. Na miejscu pojawili się strażnicy Ekopatrolu, którzy porozmawiali z kobietą. Nie mogła ona zaopiekować się zwierzątkiem, ale ssak wcale nie sprawiał wrażenia dzikiego ani przestraszonego.
– Gdy chciałem wziąć lotopałankę i umieścić ją w kontenerze, sama weszła mi na rękę i zaczęła się łasić oraz przytulać, jakby wiedziała, że przyjechaliśmy jej pomóc – relacjonował inspektor Sebastian Ryczkiewicz.
Strażnicy bezpiecznie przetransportowali zwierzę do Fundacji Królewska. Trwają próby ustalenia właściciela.
Lotopałanki to ssaki nadrzewne, zdolne do szybowania między drzewami dzięki specjalnym fałdom skóry. Choć legalne w hodowli, wymagają dużej troski, specjalnej diety i towarzystwa – nie mogą żyć samotnie. W Polsce są wciąż rzadkością.
To kolejna historia, która pokazuje, jak odpowiedzialność za egzotyczne zwierzę nie kończy się na zakupie. Strażnicy apelują: jeśli widzisz porzucone lub zagubione zwierzę – reaguj.
red. /pap
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze