Nie robi sztuczek, nie pozuje do selfie i najczęściej… jej nie ma. A jednak to właśnie ona została Zwierzakiem Roku 2025. Jessie – tajemnicza samica manula stepowego – zdobyła niemal tysiąc głosów i serca warszawiaków.
W plebiscycie organizowanym przez Warszawskie Zoo bezapelacyjnie zwyciężyła Jessie – przedstawicielka jednego z najbardziej charakterystycznych kotów świata, manula stepowego (Otocolobus manul). Otrzymała niemal 1000 głosów, wyprzedzając żyrafę Pietruszkę (blisko 600 głosów) oraz małe góralki.
Jej fenomen zaczął się jesienią ubiegłego roku. Jedno zdjęcie opublikowane w mediach społecznościowych wystarczyło, by internet oszalał. Komentarze mnożyły się błyskawicznie: „Czy ona naprawdę tam mieszka?”, „Czy ktoś ją w ogóle widział?”.
Tak narodziła się legenda: Jessie jest czy jej nie ma?
Wybieg przy wejściu od strony ul. Ratuszowej stał się miejscem cichego czuwania. Odwiedzający coraz częściej przystawali, wpatrując się w krzewy i kamienie. Do zoo zaczęły spływać zdjęcia i nagrania – dowody, że Jessie istnieje. Wypatrywanie manula stało się trendem. A trend – zwycięstwem.
Jessie nie jest celebrytką w klasycznym stylu. To dama, która ceni spokój i działa według własnych zasad. Pracownicy zoo przypominają, by przy jej wybiegu nie tworzyć tłumu – nawet jeśli jej nie widać, ona doskonale wie, kto na nią patrzy.
Manul stepowy to gatunek pochodzący z Azji Środkowej, znany z charakterystycznego, „naburmuszonego” wyrazu pyszczka i wyjątkowo gęstego futra. W naturze prowadzi skryty tryb życia – i najwyraźniej Jessie postanowiła pozostać wierna tej reputacji również w Warszawie.
Jedno jest pewne: w czasach, gdy popularność buduje się hałasem, wygrała cisza. A dokładniej – futrzasta cisza z przenikliwym spojrzeniem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze