Do 5 lat pozbawienia wolności grozi mieszkance Białołęki, która w niedzielę wieczorem zostawiła w domu śpiącego 4-latka i wyszła do restauracji. Maluch przez okno wydostał się na zewnątrz i w samej piżamce szukał mamy.
Była niedziela (25 lutego), późny wieczór. Stojącego na środku ulicy w samej piżamce i skarpetkach chłopca zauważył przechodzień. Mężczyzna wziął zdezorientowanego malca na ręcę i poszedł z nim w kierunku domu, który ten mu wskazał. Wewnątrz paliło się światło, jednak nikogo w nim nie było. Mężczyzna zadzwonił na numer alarmowy.