Wieczorna kolizja drogowa z udziałem wysokiego rangą funkcjonariusza zakończyła się natychmiastowymi konsekwencjami służbowymi. Zastępca komendanta jednego z rejonów warszawskiej policji stracił stanowisko po tym, jak – według wstępnych ustaleń – prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Sprawa wywołała szybką reakcję przełożonych i uruchomiła zarówno procedury dyscyplinarne, jak i karne
Do zdarzenia doszło w środowy wieczór. Jak poinformowała Komenda Rejonowa Policji Warszawa IV, funkcjonariusz znajdował się poza służbą, kiedy uczestniczył w kolizji z innym pojazdem. Już na etapie wstępnych ustaleń pojawiły się poważne zastrzeżenia – wszystko wskazuje na to, że mógł prowadzić pod wpływem alkoholu.
Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, pobrano od niego krew do badań laboratoryjnych. To standardowa procedura w takich przypadkach, która pozwala jednoznacznie określić stan trzeźwości w chwili zdarzenia. Równolegle rozpoczęto działania wyjaśniające, mające odtworzyć dokładny przebieg kolizji.
Reakcja przełożonych była szybka i jednoznaczna. Funkcjonariusz został odwołany ze stanowiska jeszcze tego samego dnia. Decyzję podjęto w porozumieniu z Komenda Stołeczna Policji, która uruchomiła dalsze procedury.
Wśród zapowiedzianych działań znalazły się:
To jednak nie koniec. Niezależnie od postępowania wewnętrznego, były już wicekomendant będzie musiał zmierzyć się z odpowiedzialnością karną.
W oficjalnym komunikacie warszawskiej policji podkreślono, że sprawa traktowana jest z najwyższą powagą. Przekaz jest jasny – nie ma przyzwolenia na łamanie prawa, niezależnie od stopnia czy funkcji.
Jak zaznaczono, standardy obowiązujące funkcjonariuszy nie kończą się wraz z zakończeniem służby na dany dzień. Oczekuje się od nich postawy zgodnej z prawem i zasadami etyki również w życiu prywatnym.
Ta sprawa pokazuje, że w przypadku ich naruszenia reakcja instytucji jest szybka i zdecydowana – nawet jeśli dotyczy osób zajmujących wysokie stanowiska.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze