Trzech współoskarżonych w sprawie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej miało trafić do aresztu ze względu na wysokie wyroki i obawę utrudniania postępowania. Jeden z nich zgłosił się na policję i został osadzony, drugi jest już poszukiwany, a los trzeciego nadal jest wyjaśniany przez służby.
Sprawa tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej nadal ma swoje konsekwencje. Po wyroku wobec Łukasza Żaka sąd zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu wobec trzech jego współoskarżonych – Kacpra K., Mikołaja O. oraz Damiana J. Powodem były przede wszystkim wysokie kary, jakie otrzymali mężczyźni.
Kacper K. jako jedyny stawił się na komisariacie. Został zatrzymany i przewieziony do zakładu karnego. Jak przekazała stołeczna policja, Mikołaj O. przestał pojawiać się na policyjnym dozorze i obecnie jest poszukiwany. Z kolei Damian J. również nie zgłasza się na dozór, jednak jego sytuacja jest jeszcze weryfikowana przez funkcjonariuszy.
Współoskarżeni zostali skazani za pomoc Łukaszowi Żakowi w uniknięciu odpowiedzialności po tragicznym wypadku. Sąd uznał, że pomagali mu w ucieczce, zacieraniu śladów oraz nie udzielili pomocy poszkodowanym.
Najsurowszą karę spośród nich otrzymał Kacper K. – właściciel wypożyczalni samochodów, z której pochodziły auta związane ze sprawą. Mężczyzna został skazany na 5 lat więzienia. Sąd orzekł wobec niego także 6-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Odpowiadał m.in. za poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku.
Mikołaj O. i Damian J. usłyszeli wyroki po 4 lata więzienia. Wszystkie orzeczenia są jednak nieprawomocne.
Półtora tygodnia temu Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Mężczyzna będzie mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po 15 latach. Otrzymał także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Do tragedii doszło 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Volkswagen prowadzony przez Żaka zderzył się z Fordem. W wyniku wypadku zginął 37-letni pasażer drugiego samochodu. Do szpitala trafiła jego żona oraz ich dzieci w wieku 4 i 8 lat, a także pasażerka Volkswagena.
Po zdarzeniu znajomi Żaka mieli pomóc mu oddalić się z miejsca wypadku. Mężczyzna został później zatrzymany w niemieckiej Lubece na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Według ustaleń biegłych w chwili wypadku Żak był nietrzeźwy, korzystał z telefonu podczas jazdy i miał poruszać się z prędkością około 226 km/h, mimo że na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie do 80 km/h.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze