Reklama

Tu biło serce Pragi. Zobacz, jak dziś wygląda legendarny Bazar Różyckiego

Kiedyś pachniało tu kiełbasą, gwarem i sprytem warszawiaków. Dziś powietrze na Różycu jest ciężkie od wspomnień i rezygnacji. Tylko nieliczni jeszcze wierzą, że bazar się odrodzi.

Między ulicą Targową a Brzeską, w samym sercu warszawskiej Pragi-Północ, stoi miejsce, które przez dziesięciolecia było codziennością tysięcy ludzi. Dziś Różyc — bo tak warszawiacy od zawsze nazywają Bazar Różyckiego — przypomina raczej cień samego siebie. Wiatr hula między pustymi pawilonami, blaszane drzwi skrzypią, a sprzedawcy nie chcą już mówić do kamery.

— Tyle osób tu przychodziło, tyle obiecywali, że będzie lepiej. Nic się nie zmieniło. Jeden reporter nawet napisał, że bazar spłonął, a palił się tylko jeden pawilon. Obiecał, że sprostuje – do dziś nie odszczekał – mówi sprzedawczyni, kobieta w grubym swetrze, przesuwając plastikowe krzesło.

Reklama

— Jeszcze trzy miesiące pociągnę ze stoiskiem, potem zwijam interes. Ludzie kupują w internecie — dodaje inny mężczyzna. 

Z boku kobieta sprzedaje płaszcze. Odwraca wzrok, gdy widzi kamerę. — Nie, proszę pani, już nie będę mówić. Tyle razy mówiliśmy. Obiecywali. Nic z tego nie wyszło.

Od jarmarku królewskiego do praskiej legendy
Historia handlu na Pradze sięga XVII wieku. W 1648 r. król Władysław IV nadał Pradze prawa miejskie i przywilej organizowania jarmarków. Dzięki położeniu przy szlakach handlowych i nad Wisłą rozwijały się tu targi i składy towarów. W 1874 r. aptekarz i inwestor Julian Józef Różycki kupił kilka parceli między Targową, Ząbkowską a Brzeską. Osiem lat później, w 1882 r., oficjalnie otworzył tu bazar, który szybko stał się sercem Pragi. Ogrodzony żeliwnym płotem, z pięcioma bramami wejściowymi, zadaszonymi kramami i budkami przy wejściach, był jak miasteczko w mieście. Symbolem targowiska stał się błękitny kiosk w kształcie syfonu, gdzie sprzedawano gazowaną wodę Różyckiego. Przez dekady syfon był jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów praskiego pejzażu, wspominanym później w wierszach Adama Ważyka i książkach o Warszawie.

Reklama

Podczas I wojny światowej Niemcy wprowadzili ograniczenia handlowe, a podczas obrony Warszawy w 1939 r. bazar ucierpiał od bombardowań. W czasie okupacji handlowano tu towarami reglamentowanymi, zdobyczami wojennymi, a nawet bronią. Niemcy przeprowadzali łapanki, ale kupcy wciąż pomagali – przekazywali żywność dla rannych żołnierzy Szpitala Ujazdowskiego i więźniów Pawiaka.
W 1944 r. podczas powstania bazar spłonął. Odbudował się jednak błyskawicznie – w 1945 r. działało tu już około 500 stoisk i 200 sklepów. Można było kupić dosłownie wszystko: od mięsa i odzieży po złoto i radioodbiorniki. 

W PRL-u Różyc był enklawą wolności – miejscem, gdzie można było dostać to, czego w sklepach brakowało. Odzież, kosmetyki, sprzęt AGD, magnetofony, dżinsy, pomarańcze z Zachodu. Były tu też „benklarze”, czyli gracze w trzy karty, paserzy i złodzieje-kieszonkowcy. Z kolei w części zwanej „Kanadą” można było odzyskać… ukradzione przedmioty. To właśnie tutaj po 1945 roku przetrwał warszawski folklor, gwara i humor. Jak mówiła stara warszawska maksyma: „Na Różycu kupisz wszystko, czego nie wolno, i sprzedasz wszystko, czego nie trzeba.”

Reklama

Lata świetności – flaki, pyzy i „Zachód” w słoiku
Warszawiacy do dziś wspominają te czasy z uśmiechem i rozrzewnieniem.
— Kochałam tamten bazar, gdzie można było kupić absolutnie wszystko. Było kolorowo, były gry w trzy karty, flaki i pyzy w słoikach, setka też się znalazła. A co najważniejsze – można było zobaczyć kawałek tego zgniłego Zachodu — mówi Joanna Domostowicz.

— Ten bazar był wspaniały. Niczego nie brakowało. Uwielbiałam tam jeździć. A te pyzy i flaki – coś pysznego! Tak dobre flaki tylko jeszcze u Flisa w barze na Śródmieściu były. Uważam, że ten bazar zasługuje na odbudowę. To historia Warszawy i powinna żyć nadal. Może prezydent Trzaskowski podejmie dobrą decyzję i odtworzy to miejsce jak za dawnych czasów — zastanawia się pani Aleksandra.

Reklama

Zapach flaków, dym z grilla, krzyki handlarzy i muzyka z przenośnych radyjek – to była codzienność.
— Ten bazar tętnił życiem. Czego tu nie było? Wszystko! Ludzie tworzyli ten klimat. To był świat magii – bo rzeczy z Zachodu przyciągały — wspomina mieszkanka Pragi.

Świat, który odchodzi
W latach 90. Różyc nadal tętnił życiem, ale coraz bardziej ustępował pola nowym formom handlu. Pojawienie się Jarmarku Europa na Stadionie Dziesięciolecia, a później galerii handlowych, powoli odbierało mu klientów.

Reklama

Na początku XXI wieku na bazarze handlowało jeszcze 250 kupców, w 2017 r. pozostało 111 straganów. W 2020 miasto rozpoczęło modernizację części należącej do gminy: powstały nowe zielone pawilony z blachy, plac zabaw i sklepy vintage. Ale wielu kupców odmówiło przenosin. — Każdy obiecuje, że Różyc wróci. Ale Różyc nie wróci, jeśli nie wrócą ludzie.

Dziś można tu jeszcze kupić płaszcze, buty, antyki, porcelanę i pamiątki z lat 80. W soboty odbywają się wyprzedaże garażowe.

— Jeszcze ludzie przychodzą. Szewc jest, buty są, suknie ślubne, peruki, dodatki do chrztu i ślubu. Może nie ma już takiego rozmachu, ale bazar żyje swoim życiem. Jedź w sobotę – pyzy też są — śmieje się Joanna Szwedek.

Reklama


Między legendą a rewitalizacją
W 2012 spadkobiercy Juliana Różyckiego odzyskali dwie trzecie powierzchni bazaru, reszta należy do miasta. Władze Warszawy mówią o rewitalizacji – o tym, że Różyc stanie się przestrzenią kultury, street-foodu i spotkań. Ale handlarze są sceptyczni. Bo dla nich Różyc to nie projekt urbanistyczny, lecz żywa pamięć – miejsce pracy, gwaru i ludzkich historii.

Wieczorem, gdy ostatnie stoiska się zamykają, słychać jeszcze echo dawnego życia. W świetle latarni widać stare szyldy.

Reklama

— Wie pani, Różyc to nie bazar. To charakter. Jak zniknie, to zniknie kawałek Warszawy.


Różyc w kulturze
Syfon z bazarowego kiosku uwiecznił Adam Ważyk w tomie ,,Oczy i usta" (1926).
Różyc stał się też tłem powieści ,,Zły" Leopolda Tyrmanda i filmów ,,Szczęściarz Antoni", ,,07 zgłoś się", ,,Przepraszam, czy tu biją?", ,,Stawiam na Tolka Banana". W 1977 Tadeusz Makarczyński nakręcił o nim dokument ,,Wielki Kram" – dziś film ma wartość bezcennego świadectwa tamtych lat.


Bazar Różyckiego, choć okaleczony przez czas, nadal stoi przy ulicy Targowej 54. Pomiędzy nowoczesnymi blokami i murami galerii wciąż da się poczuć jego dawny oddech.Warszawa się zmienia, ale duch Różyca – zapach flaków, gwar, przekrzykiwanie się handlarzy i charakter praskiego świata – pozostaje w pamięci tych, którzy choć raz tu byli. Bo Różyc, jak cała Warszawa, może się zmieniać, może nawet zamilknąć – ale nigdy nie umrze całkiem.

Reklama

 

Różyc w liczbach i datach

Adres:
ul. Targowa 54, Warszawa (Praga-Północ)

Rok założenia:
1882 r. – oficjalne otwarcie bazaru przez Juliana Józefa Różyckiego, aptekarza i społecznika.

Pierwsze budki:
7 zadaszonych kramów i kilkanaście drewnianych stoisk.
Wejście możliwe było przez pięć bram, otoczonych żeliwnym ogrodzeniem.

Symbol bazaru:
Błękitny kiosk w kształcie syfonu – punkt sprzedaży wody gazowanej, wybudowany ok. 1901 roku. Stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych znaków Pragi.

Wojna i odbudowa:
Bazar został zniszczony podczas obrony Warszawy w 1939 r. i Powstania Warszawskiego w 1944 r.
Odbudowany już w 1945 r. – działało tu ok. 500 stoisk i 200 sklepów.

Reklama

Złote lata:
Lata 50.–80. XX wieku – handel wszystkim: od flaków i pyz po dżinsy i sprzęt elektroniczny.
Różyc był enklawą wolności, miejscem folkloru i warszawskiej gwary.

„Trójkąt Bermudzki”:
W latach 90. Różyc wraz z Dworcem Wschodnim i Stadionem Dziesięciolecia uchodził za najbardziej „dziki” fragment Pragi.

Upadek i przemiany:
2008 – ok. 250 kupców,
2017 – 111 czynnych straganów,
2020 – modernizacja części miejskiej, nowe pawilony i sklepy vintage.

Status zabytku:
W 2019 r. cały teren wpisano do gminnej ewidencji zabytków Warszawy.

Reklama

Smaki Różyca:
Kultowe flaki i pyzy w słoikach – obowiązkowy punkt wizyty na bazarze.

Różyc w kulturze:
Pojawia się m.in. w ,,Złym" Leopolda Tyrmanda, serialach ,,07 zgłoś się" i ,,Stawiam na Tolka Banana", a także w filmie dokumentalnym ,,Wielki Kram" (1977).

Źródło: zl Aktualizacja: 08/11/2025 00:57
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości