Polskie służby nie mają wątpliwości — powrót Bartosza G. do kraju musi odbyć się w warunkach najwyższego rygoru. Żadnych kompromisów, żadnych wygód. Tylko pełna kontrola i stalowe procedury, które mają zagwarantować, że podejrzany o jedno z najokrutniejszych zabójstw ostatnich lat bezpiecznie trafi przed polski wymiar sprawiedliwości.
W specjalnym samolocie, w kajdankach zespolonych, otoczony przez funkcjonariuszy z długą bronią. Tak będzie wyglądał lot Bartosza G. z Grecji do Polski — wynika z informacji opisanych przez Super Express.
Specjalny samolot, konwój i hełm przeciwko samookaleczeniu
Nie ma mowy o zwykłym locie rejsowym. Po podejrzanego zostanie wysłany wojskowy transportowiec, na którego pokład wejdzie zespół uzbrojonych policjantów. Bartosz G. zostanie ubrany w kombinezon dla niebezpiecznych osadzonych. Kajdanki na rękach i nogach, hełm ochronny, pełny nadzór — tak wygląda procedura wobec osób, które mogą stwarzać zagrożenie również dla siebie.
Po wylądowaniu — najpewniej na lotnisku w Modlinie — podejrzanego natychmiast przejmie policyjny konwój. 65 kilometrów do Prokuratury Okręgowej w Płocku ma pokonać w asyście 2–3 pojazdów z sygnałami, bez żadnej możliwości kontaktu z osobami postronnymi. Cała operacja będzie rejestrowana.
Izolatka, a potem wielomiesięczna obserwacja psychiatryczna
Po postawieniu zarzutów prokuratura niemal na pewno skieruje wniosek o tymczasowy areszt — to formalność. Podejrzany trafi do izolatki, bez kontaktu z innymi osadzonymi. Kolejnym krokiem będzie przewiezienie go do szpitala psychiatrycznego, gdzie specjaliści ocenią jego poczytalność. Taka obserwacja może potrwać nawet pół roku.
Dopiero po jej zakończeniu możliwe będzie rozpoczęcie procesu.
Brutalne zabójstwo, które poruszyło całą Polskę
16-letnia Maja z Mławy zaginęła 23 kwietnia. Jej ciało odnaleziono 1 maja — nagie, okaleczone, z odciętym kciukiem. Sekcja zwłok wykazała liczne obrażenia głowy. Podejrzany o zabójstwo Bartosz G., rok starszy znajomy nastolatki, uciekł do Grecji i tam został zatrzymany.
W kolejnych miesiącach składał odwołania, prosił o azyl, symulował zaburzenia, miał podejmować próbę samobójczą. Rodzina Mai przez osiem miesięcy żyła w stanie ciągłego koszmaru.
5 grudnia grecki Sąd Najwyższy powiedział w końcu: ekstradycja.
Bartosz G. wreszcie wraca tam, gdzie odpowie za to, co — według śledczych — zrobił.
Za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem grozi mu do 30 lat więzienia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze