Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski odniósł się do kontrowersyjnych wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa na temat Grenlandii. Zapewnił, że Polska zrobi wszystko, aby nie dopuścić do rozłamu w NATO, podkreślając jednocześnie kluczową rolę zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Danii dla bezpieczeństwa Sojuszu.
– Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by nie doszło do podziału w NATO – powiedział Sikorski w rozmowie na antenie radiowej Trójki. Zaznaczył, że bez Stanów Zjednoczonych Sojusz Północnoatlantycki nie posiada kluczowych zdolności militarnych, takich jak broń jądrowa czy globalny system rozpoznania, a Dania odgrywa strategiczną rolę w regionie Morza Bałtyckiego.
Minister zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone już dziś mają pełną swobodę operacyjną na Grenlandii. Jeśli celem Waszyngtonu jest przeciwdziałanie potencjalnym zagrożeniom ze strony Rosji lub Chin, można to osiągnąć poprzez zwiększenie obecności wojskowej i ćwiczenia NATO, bez konieczności sięgania po rozwiązania prowadzące do napięć politycznych.
Sikorski przypomniał, że w czasie II wojny światowej na Grenlandii stacjonowało około 15 tysięcy amerykańskich żołnierzy, podczas gdy obecnie jest ich tam zaledwie kilkuset. Jak podkreślił, nic nie stoi na przeszkodzie, by w razie potrzeby ta liczba została zwiększona.
Pytany o możliwość rozłamu w NATO, szef polskiej dyplomacji zaznaczył, że choć w przeszłości dochodziło już do konfliktów między państwami członkowskimi, jak choćby w 1973 roku podczas tureckiej interwencji na Cyprze, to taki scenariusz jest ostatnią rzeczą, jakiej można by sobie dziś życzyć.
– Cenimy sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, ale cenimy też Danię, która jest kluczowym partnerem w regionie Bałtyku – podkreślił. Zwrócił uwagę, że Morze Bałtyckie stało się dziś w dużej mierze „morzem NATO”, a Dania odgrywa fundamentalną rolę w ochronie Cieśnin Duńskich.
W ostatnich tygodniach Donald Trump wielokrotnie powtarzał, że Stany Zjednoczone powinny przejąć Grenlandię, argumentując to względami bezpieczeństwa i rywalizacją z Rosją oraz Chinami. W jednej z wypowiedzi zasugerował nawet, że USA mogą zostać postawione przed wyborem między NATO a Grenlandią.
Słowa te spotkały się z ostrą reakcją władz Danii i Grenlandii. Premier autonomicznego terytorium Jens-Frederik Nielsen jasno zadeklarował, że w razie wyboru opowiada się za NATO, Królestwem Danii i Unią Europejską. Trump odrzucił jednak tę deklarację, podważając jej znaczenie.
W tym tygodniu szefowie dyplomacji Danii i Grenlandii udają się do Waszyngtonu na rozmowy z przedstawicielami amerykańskiej administracji. Celem wizyty jest powstrzymanie eskalacji i przekonanie Białego Domu do rezygnacji z gróźb dotyczących przejęcia wyspy.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze