Nie tak wyobrażali sobie środowy wieczór kibice, którzy licznie przybyli do hali Torwar. W pierwszym półfinałowym meczu PlusLigi siatkarze Projektu Warszawa ulegli zespołowi Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3 i mocno skomplikowali sobie drogę do gry o najważniejsze ligowe trofeum.
Od początku spotkania lepiej na parkiecie prezentowali się goście z Zawiercia, którzy nie tylko zdobyli pierwsze dwa punkty, ale potem spokojnie budowali swoją przewagę. Po nieudanej zagrywce Jana Firleja warszawianie przerywali 4:9 i w kolejnych minutach drużyna przyjezdna nie pozwoliła zbliżyć się na mniej niż trzy punktu. I gdy wydawało się, że Projekt nie będzie w stanie nawiązać równorzędnej walki w tym secie ciężar zdobywania punktów wziął "na swoje barki" Kévin Tillie. Francuz najpierw zdobył punkt w ataku i było 9:13, a następnie stanął w polu zagrywki i trzema asami serwisowymi zniwelował stratę do jednego punktu (12:13). Ekipa ze stolicy nie tylko odzyskała nadzieję, że może powalczyć o zwycięstwo w secie. Nie tylko dogoniła zawiercian i było 18:18, ale kilka minut później objęła po raz pierwszy prowadzenie (20:19), gdy bezpośrednio z zagrywki rywali zaskoczył Bartłomiej Bołądź. Kolejne minuty były bardzo zacięte i minimalne prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. W końcowej walce na przewagi to jednak goście okazali się lepsi i set zakończył się niekorzystnie dla drużyny Projektu (24:26).