Wieczorne posiedzenia Sejmu mają w sobie coś z teatru improwizowanego. Zmęczenie miesza się z rutyną, polityczne emocje buzują pod powierzchnią, a czasem – zupełnie niespodziewanie – na scenę wjeżdża rekwizyt. Tym razem był nim trzy-nożny taboret.
Autorką performansu była Klaudia Jachira, posłanka Koalicji Obywatelskiej, która od lat udowadnia, że parlamentarna mównica może być nie tylko miejscem wystąpień, lecz także sceną symbolicznych gestów. Widzieliśmy już w jej wykonaniu przeróbki „Roty”, rozsypywanie zabawkowych banknotów czy happeningi wymierzone w konkretne projekty ustaw. Tym razem postanowiła sięgnąć po coś bardziej… stolarskiego.

Debata dotyczyła uchwały w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa. Temat – jak to w sprawach ustrojowych – ciężki, pełen prawniczych niuansów i politycznych oskarżeń. Jachira wyszła na mównicę z deklaracją, że spróbuje wyjaśnić istotę trójpodziału władzy „w przystępny sposób”. Po chwili z mównicy wyłonił się przedmiot codziennego użytku.

– To jest stolik – oznajmiła, unosząc mebel na trzech nogach.
Z sali padła uwaga, że to raczej taboret. Posłanka nie dała się wytrącić z rytmu.
– Może być też taboret, proszę pana. Ważne, że stoi stabilnie, jeśli ma trzy nogi.
I właśnie o tę stabilność miało chodzić.

W uproszczonym wykładzie posłanki pierwszą nogą był parlament – władza ustawodawcza. Drugą – rząd, czyli władza wykonawcza. Trzecią – sądy, stojące na straży reguł gry.
– Jeśli dwie nogi zechcą zdemontować trzecią – przekonywała, wskazując na działania przypisywane Prawo i Sprawiedliwość – stolik przestanie stać.

W pewnym momencie odkręciła jedną z nóg. Sala, dotąd rozbawiona, na chwilę zamilkła. Posłanka uniosła drewniany element i zaczęła nim gestykulować, jakby chciała pokazać, że brak równowagi to nie metafora, lecz realne zagrożenie.

Jej argument był prosty: politycy walczą o władzę, podlegają presji wyborów i partyjnych interesów. Sędziowie – w jej wizji – powinni stać z boku, jak arbiter na meczu, który nie gra w żadnej drużynie i nie reaguje na okrzyki trybun.
Po chwili noga wróciła na miejsce. Taboret znów stał stabilnie.
– Państwo stoi stabilnie, dlatego to robimy – zakończyła.
Sejm widział już wiele, ale rzadko kiedy wykład z prawa konstytucyjnego odbywa się z użyciem klucza i taboretu. W polityce symbole bywają potężniejsze niż najdłuższe wystąpienia. Pytanie tylko, czy tym razem drewniany rekwizyt pomógł zrozumieć spór o sądy, czy jedynie dołożył kolejny obrazek do galerii sejmowych osobliwości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze