Poranny ruch, pasażerowie czekający na tramwaj i autobus, codzienny pośpiech mieszkańców Pragi-Południe - wszystko wskazywało na zwyczajny początek tygodnia. Wystarczyła jednak chwila, by przy Placu Szembeka rozegrały się sceny, które mogły zakończyć się dramatem. Samochód osobowy nagle zjechał z jezdni i wpadł wprost na przystanek komunikacji miejskiej. Tylko ogromne szczęście sprawiło, że nikt nie został ranny.
Do zdarzenia doszło w poniedziałkowy poranek, 18 maja, na ulicy Grochowskiej, w rejonie przystanku autobusowo-tramwajowego Plac Szembeka 01. W chwili wypadku w pobliżu znajdowali się pasażerowie oczekujący na transport publiczny.
Według wstępnych ustaleń kierowca Renault stracił panowanie nad pojazdem. Auto zjechało z drogi, uderzyło w infrastrukturę przystanku i z impetem staranowało bariery ochronne oraz znak przystankowy. Świadkowie mówią o sekundach grozy i ogromnym huku, który rozległ się w okolicy.
Najbardziej niebezpieczny moment nastąpił po uderzeniu w oznakowanie przystanku. Ciężka tablica z nazwą przystanku została wyrwana z mocowania i odleciała na znaczną odległość.
– W wyniku uderzenia w znak przystankowy, ważąca kilkadziesiąt kilogramów tablica z nazwą przystanku wystrzeliła jak z procy i przeleciała kilkadziesiąt metrów, spadając dalej na chodnik – relacjonował reporter TVP3 Warszawa Mateusz Szmelter.
Mimo ogromnej siły uderzenia i obecności ludzi na przystanku, nikomu nic się nie stało. Służby podkreślają jednak, że sytuacja mogła zakończyć się tragedią.
Na miejsce szybko skierowano policję, ratowników medycznych oraz nadzór ruchu komunikacji miejskiej. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren i rozpoczęli wyjaśnianie okoliczności zdarzenia.
W trakcie interwencji okazało się, że kierujący Renault, obywatel Rwandy, był pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało ponad półtora promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony na komisariat. Policja zapowiada dalsze czynności po jego wytrzeźwieniu.
Zdarzenie spowodowało również utrudnienia w ruchu. Jeden pas ulicy Grochowskiej w kierunku ronda Wiatraczna był czasowo zablokowany, a kierowcy musieli liczyć się z poważnymi korkami.
Okoliczni mieszkańcy nie kryją oburzenia. Jak podkreślają, okolice Placu Szembeka od rana są bardzo ruchliwe, a przystanki niemal przez cały czas pełne pasażerów.
Wielu świadków przyznaje, że jeszcze chwilę wcześniej dokładnie w miejscu, gdzie wjechał samochód, stały osoby czekające na tramwaj. To właśnie dlatego zdarzenie określane jest przez nich jako „cudownie uniknięta tragedia”.
Policja apeluje jednocześnie o rozsądek i przypomina, że prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu wciąż pozostaje jedną z najczęstszych przyczyn groźnych zdarzeń drogowych.








Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze