Na Karowej, w miejscu doskonale znanym kolejnym pokoleniom warszawiaków, pojawił się nowy symbol pamięci i odwagi. Przed Szpitalem Klinicznym im. ks. Anny Mazowieckiej odsłonięto pomnik Stanisławy Leszczyńskiej — kobiety, którą historia zapamiętała jako „położną z Auschwitz”. To właśnie ona, w samym centrum obozowego piekła, ratowała życie i godność kobiet rodzących w Auschwitz-Birkenau.
Uroczystość miała wyjątkowy charakter nie tylko ze względu na miejsce, ale przede wszystkim na postać, której została poświęcona. Leszczyńska do dziś pozostaje symbolem niezwykłej siły, zawodowej etyki i człowieczeństwa, które potrafiło przetrwać nawet w najbardziej nieludzkich warunkach.
Pomnik stanął przy wejściu do szpitala na Karowej nieprzypadkowo. To właśnie tutaj przed ponad stu laty działała Warszawska Miejska Szkoła Położnicza, którą Stanisława Leszczyńska ukończyła z wyróżnieniem w 1922 roku. W pewnym sensie można więc powiedzieć, że po latach symbolicznie wróciła do miejsca, gdzie rozpoczęła swoją zawodową drogę.
Ceremonię poprzedziła msza święta w Kościele Sióstr Wizytek przy Krakowskim Przedmieściu pod przewodnictwem kard. Grzegorza Rysia. Następnie uczestnicy przeszli na ul. Karową, gdzie rzeźbę autorstwa Andrzeja Renesa poświęcił metropolita warszawski abp Adrian Galbas.
W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, środowisk medycznych, uczelni kształcących położne, delegacje izb pielęgniarek i położnych z całego kraju, a także rodzina Stanisławy Leszczyńskiej.
Szczególnie mocno wybrzmiały słowa dyrektorki szpitala Anastazji Więckiewicz, która podkreśliła, że Karowa była miejscem, gdzie młoda Stanisława zdobywała fundamenty zawodu wystawionego później na najcięższą możliwą próbę.
— Niech ten pomnik będzie codziennym przypomnieniem, że niezależnie od okoliczności zawsze trzeba służyć drugiemu człowiekowi — mówiła podczas uroczystości.
Historia Stanisławy Leszczyńskiej należy do najbardziej poruszających świadectw wojennego heroizmu. W czasie II wojny światowej została aresztowana za pomoc udzielaną Żydom w łódzkim getcie i w 1943 roku trafiła wraz z córką do Auschwitz-Birkenau.
Tam, w warunkach głodu, chorób, terroru i skrajnego braku podstawowych środków medycznych, została obozową położną. Według historyków odebrała ponad trzy tysiące porodów. Co niezwykłe — mimo dramatycznych warunków nie straciła ani jednego noworodka podczas samego porodu.
Najbardziej niezwykła była jednak jej niezłomność. Leszczyńska stanowczo odmówiła wykonywania rozkazu zabijania nowo narodzonych dzieci, choć groziła za to kara śmierci. Dla więźniarek szybko stała się kimś więcej niż położną. Nazywały ją po prostu „Mamą”, bo w miejscu odczłowieczenia potrafiła ocalić empatię, spokój i poczucie godności.
Po wojnie wróciła do pracy zawodowej i przez lata była autorytetem dla kolejnych pokoleń położnych. Dziś trwa jej proces beatyfikacyjny.
Odsłonięcie monumentu w Dniu Położnej miało wymiar znacznie szerszy niż tylko historyczne upamiętnienie. To także gest uznania wobec współczesnych położnych — kobiet, które każdego dnia towarzyszą pacjentkom w jednym z najważniejszych momentów życia.
Podczas uroczystości wielokrotnie podkreślano, że historia Stanisławy Leszczyńskiej pozostaje aktualna również dziś — jako przypomnienie o odpowiedzialności, szacunku i potrzebie zachowania człowieczeństwa nawet w czasach kryzysu.
— Zawód położnej to nie tylko procedury i wiedza medyczna, ale przede wszystkim relacja oparta na szacunku i gotowości niesienia pomocy — mówiła Katarzyna Kęcka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia.
Pomnik na Karowej jest więc czymś więcej niż rzeźbą. To opowieść o odwadze, która nie potrzebowała patosu. O kobiecie, która w miejscu stworzonym do odbierania człowieczeństwa potrafiła pozostać wierna życiu.





Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze