15 stycznia 2025 roku, w wieku 78 lat, zmarł David Lynch — amerykański reżyser, aktor, muzyk i malarz, jeden z najbardziej oryginalnych twórców w historii kina. Artysta, który postrzegał film jako ruchomy obraz zapisany na taśmie. „Robię je, ponieważ lubię odwiedzać inne światy. Lubię się w nich gubić” — mawiał.
Powtarzał, że spośród wszystkich artystów tylko Franz Kafka mógłby być jego duchowym bratem. Fascynowały go jego zdania — jedne z najbardziej zagadkowych, jakie kiedykolwiek czytał. Gdyby Kafka napisał scenariusz kryminału, Lynch bez wahania przeniósłby go na ekran. Łączyło ich umiłowanie iluzji i tajemnicy. Kino Lyncha — zawieszone między jawą a snem — wyrastało z eksploracji podświadomości.
„Śnię, ale nie w nocy. Nocne sny bywają dobre, jednak to dzienne drzemki kocham najbardziej. Kiedy siedzisz w wygodnym fotelu, możesz kierować swoimi myślami… aż w pewnej chwili sen przejmuje stery. Wtedy wydarzenia zaczynają toczyć się same. Tak rodzą się pomysły, w których można się zakochać” — mówił, cytowany przez The Creative Echo.
David Keith Lynch urodził się 20 stycznia 1946 roku w Missouli w stanie Montana, w rodzinie naukowca Donalda Waltona Lyncha i nauczycielki Edwiny. Już jako chłopiec przejawiał zainteresowanie rysunkiem i malarstwem. Jego przewodnikiem po świecie sztuki został Bushnell Keeler, ojciec szkolnego kolegi i malarz, który zachęcił go do podjęcia studiów artystycznych. Lynch rozpoczął naukę w Bostonie, lecz szybko przeniósł się do Pennsylvania Academy of Fine Arts w Filadelfii. To tam zaczął realizować krótkie formy filmowe, m.in. „Sześciu mężczyzn, którym robi się niedobrze”, „The Alphabet” i „The Grandmother”.
W 1970 roku wyjechał do Los Angeles, by studiować reżyserię w American Film Institute. Osiem lat później zadebiutował pełnym metrażem „Głowa do wycierania” — surrealistyczną opowieścią o młodej parze i ich zdeformowanym dziecku. Film spotkał się z mieszanym odbiorem krytyków, lecz szybko zdobył status kultowy dzięki seansom o północy.
Produkcja zwróciła uwagę Stuarta Cornfelda i Mela Brooksa, którzy zaproponowali Lynchowi realizację „Człowieka słonia”. Film z 1980 roku okazał się ogromnym sukcesem: osiem nominacji do Oscara, cztery do Złotych Globów i trzy nagrody BAFTA. Otworzył Lynchowi drogę do wielkich projektów. George Lucas próbował namówić go do wyreżyserowania „Powrotu Jedi”, lecz reżyser odmówił, decydując się na adaptację „Diuny” Franka Herberta. Film z 1984 roku został jednak chłodno przyjęty, a sam Lynch uznał go za największą porażkę swojej kariery. Studio odebrało mu kontrolę artystyczną.
„Nie obejrzę nowej Diuny Denisa Villeneuve’a — to mogłoby przywołać zbyt wiele bolesnych wspomnień” — przyznał po latach.
Powrócił triumfalnie w 1986 roku dzięki „Blue Velvet”, który przyniósł mu nominację do Oscara za reżyserię. Prawdziwa fala uwielbienia przyszła jednak w 1990 roku. W Cannes odebrał Złotą Palmę za „Dzikość serca”, a kilka miesięcy później świat oszalał na punkcie „Miasteczka Twin Peaks”. Serial stał się globalnym fenomenem, a hasło „To ja zabiłem Laurę Palmer” pojawiało się na koszulkach na całym świecie. W 1992 roku Lynch powrócił do tej historii w filmie „Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną”.
Kolejne lata przyniosły „Zagubioną autostradę” (1997), „Mulholland Drive” (2001) i „Inland Empire” (2006) — dzieła coraz bardziej radykalne formalnie i narracyjnie. W 2017 roku powrócił z trzecim sezonem „Twin Peaks”, który ponownie wywołał szeroką debatę. Sam twórca konsekwentnie odmawiał jego interpretowania:
„Kiedy coś skończysz, ludzie chcą, żebyś o tym mówił. Dla mnie to niemal przestępstwo. Filmy mają własny język — nie powinno się go tłumaczyć na słowa” — mówił w rozmowie z The Guardian.
W 2006 roku odebrał w Wenecji Złotego Lwa za całokształt twórczości, a w 2019 roku — honorowego Oscara. Isabella Rossellini powiedziała w laudacji, że Lynch w swoich filmach „próbuje uchwycić tajemnicę naszych emocji, pasji i samego życia”. Jego przemówienie było jednym z najkrótszych w historii gali.
„Dziękuję Akademii i wszystkim, którzy pomogli mi w tej drodze. Gratuluję pozostałym. Życzę dobrej nocy” — powiedział, po czym zwrócił się do statuetki: „Masz bardzo ładną twarz”, wywołując salwy śmiechu.
Lynch był także silnie związany z Polską. Wspierał budowę Europejskiego Centrum Filmowego Camerimage w Toruniu, przekazując kilkanaście kontenerów rekwizytów z „Twin Peaks”. W 2000 roku odebrał tam Nagrodę za Szczególną Wrażliwość Wizualną, a w 2017 roku otworzył wystawę swoich obrazów, rysunków i fotografii w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej.
„Lubię wracać do swoich prac — dzięki temu widzę, gdzie jestem teraz. Podobnie jest z moimi filmami. Choć nie robiłem tego od dawna” — mówił w rozmowie z Vulture.
W 2024 roku ujawnił, że cierpi na rozedmę płuc. Mimo choroby zapowiadał, że nigdy nie przejdzie na emeryturę.
„Paliłem przez lata. Kochałem zapach tytoniu i sam rytuał palenia. Ta przyjemność ma jednak swoją cenę — u mnie była nią rozedma. Rzuciłem ponad dwa lata temu” — napisał w serwisie X.
W kolejnych miesiącach jego stan się pogarszał. O śmierci reżysera poinformowała rodzina za pośrednictwem Facebooka. Zmarł na kilka dni przed 79. urodzinami. Teraz, gdy go nie ma, na świecie jest wielka dziura. Ale, jak mawiał David: patrz na pączka, nie na dziurę”.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze