Reklama

Łoś wyskoczył wprost pod samochód

Czwartkowe popołudnie na warszawskim Wilanowie mogło zakończyć się tragedią. Na ulicy Przyczółkowej doszło do dramatycznie wyglądającego zderzenia samochodu osobowego z młodym łosiem. Choć sytuacja rozegrała się w biały dzień i na pozornie bezpiecznym odcinku drogi, pokazała, jak niewiele trzeba, by zwykła jazda zamieniła się w walkę o życie.

Sekundy, które decydują o wszystkim

Do zdarzenia doszło 19 marca około godziny 15. Kierowca Hondy poruszał się w kierunku Warszawy, jadąc lewym pasem i wyprzedzając inne auto. Właśnie wtedy, zupełnie niespodziewanie, na jezdnię wbiegł młody łoś.

Na reakcję nie było czasu. Zwierzę pojawiło się dosłownie przed maską pojazdu, a siła uderzenia była ogromna. Samochód trafił w tylną część ciała łosia, co sprawiło, że zwierzę zostało wyrzucone w powietrze. Przez moment wszystko wyglądało jak scena z filmu – ciężkie, kilkusetkilogramowe zwierzę uniosło się nad jezdnią, by po chwili z impetem opaść na asfalt.

Reklama

Ranny łoś próbował jeszcze uciec. Z trudem przemieszczał się przez kilkadziesiąt metrów, pokonał drogę i ostatecznie padł w przydrożnym rowie.


Niebezpieczeństwo większe, niż się wydaje

Na miejsce wezwano policję, która zabezpieczyła teren i udokumentowała przebieg zdarzenia. Jak ustalono, do zderzenia doszło około 200 metrów przed znakiem ostrzegającym przed dziką zwierzyną. Ten szczegół może mieć istotne znaczenie przy ustalaniu odpowiedzialności za powstałe szkody.

Eksperci od bezpieczeństwa ruchu drogowego od lat podkreślają, że kolizje z dużymi zwierzętami należą do jednych z najbardziej niebezpiecznych. W przypadku łosia zagrożenie jest szczególne – jego masa i wysokość sprawiają, że przy uderzeniu ciało zwierzęcia często trafia bezpośrednio w szybę i kabinę pasażerską. Nawet przy umiarkowanej prędkości skutki mogą być katastrofalne.

Reklama

To, że tym razem nie doszło do tragedii, można uznać za ogromne szczęście.

 


Wiosna – czas wzmożonej czujności

Takie zdarzenia nie są przypadkowe, zwłaszcza o tej porze roku. Wiosną zwierzęta stają się wyraźnie bardziej aktywne. Po zimie opuszczają swoje dotychczasowe siedliska – często ukryte w podmokłych terenach i gęstych lasach – i przemieszczają się w poszukiwaniu pożywienia.

To właśnie wtedy najczęściej dochodzi do ich nagłego pojawiania się na drogach. Ryzyko rośnie szczególnie o świcie i po zmroku, ale – jak pokazuje sytuacja z Wilanowa – nie znika także w ciągu dnia.

Reklama

Dla kierowców oznacza to jedno: konieczność zachowania czujności nawet tam, gdzie droga wydaje się dobrze widoczna i bezpieczna. Wystarczy ułamek sekundy, by rutynowa podróż zamieniła się w dramatyczne zdarzenie.

Źródło: onet.pl Zdj.: Harrison Steen on Unsplash
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości