Są takie budynki, obok których trudno przejść obojętnie. Pałac Kultury i Nauki zdecydowanie należy do tej kategorii. 22 lipca skończy 71 lat i choć od jego otwarcia minęło już ponad siedem dekad, Warszawa wciąż nie odpowiedziała sobie do końca na pytanie, czym właściwie jest dziś Pałac. Niechcianym prezentem ze Wschodu? Reliktem czasów, do których nikt nie chciałby wracać? A może po prostu częścią miasta – tak mocno wrośniętą w jego krajobraz, że trudno już wyobrazić sobie bez niej centrum stolicy?
Pałac nadal wywołuje emocje. I być może właśnie dlatego jego 71. urodziny są czymś więcej niż kolejną rocznicą oddania do użytku jednego z warszawskich budynków.
Tegoroczne obchody zaplanowano na 22 lipca. Będą atrakcje dla dzieci, muzyka, silent disco, urodzinowy tort i specjalna cena biletu na Taras Widokowy – 7,10 zł. W programie znalazł się również przedpremierowy pokaz dokumentu o znamiennym tytule „Pałac Kultury. Niekochany zabytek”.
Bo jeśli szukać dwóch słów, które dobrze opisują stosunek Warszawy do Pałacu, „niekochany zabytek” rzeczywiście brzmi całkiem trafnie. Choć nie przez wszystkich niekochany.
Stosunek do Pałacu często zależy od tego, kogo zapytamy. Dla części starszych warszawiaków nie jest on wyłącznie symbolem politycznym. To także miejsce osobistych wspomnień: pierwszych wizyt w teatrze, wyjść do kina, koncertów, wystaw, spotkań i randek. Charakterystyczna sylwetka budynku przez dziesięciolecia była jednym z najprostszych punktów orientacyjnych w mieście. „Spotkajmy się pod Pałacem” nie wymagało dodatkowych wyjaśnień.
Trudno oczywiście oddzielić te wspomnienia od historii samego gmachu. Pałac powstawał w zupełnie innej rzeczywistości politycznej, a opowieść o nim przez lata była częścią oficjalnej narracji PRL. Dziś patrzymy na tamten okres inaczej, znacznie bardziej krytycznie. Tyle że historia budynków rzadko kończy się razem z epoką, która je stworzyła.
I właśnie tutaj zaczyna się warszawski paradoks. Dla jednych Pałac pozostaje monumentalnym znakiem sowieckiej dominacji i symbolem systemu, który został Polsce narzucony. Co jakiś czas wraca więc pomysł jego zburzenia – czasem jako poważny postulat, częściej jako polityczna deklaracja lub prowokacja rozpoczynająca kolejną dyskusję o pamięci historycznej.
Dla innych takie rozwiązanie byłoby dziś trudne do wyobrażenia. Nie tylko dlatego, że Pałac przez 71 lat zdążył stać się jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów Warszawy. W jego wnętrzach działają również liczne instytucje, teatry, muzea i miejsca kultury. Usunięcie gmachu oznaczałoby więc nie tylko zmianę panoramy miasta, ale także konieczność znalezienia nowych siedzib dla wielu podmiotów, które od lat są z nim związane.
Można nie lubić historii Pałacu. Znacznie trudniej udawać, że nie stał się częścią historii Warszawy.
Najciekawsze jest chyba to, że spór o Pałac toczy się równolegle z jego zupełnie zwyczajnym, codziennym życiem.
Turyści przyjeżdżający do Warszawy chcą go zobaczyć. Fotografują go, wjeżdżają na Taras Widokowy, ustawiają się z nim w tle. Można przekonywać, że stolica ma dziesiątki piękniejszych, ciekawszych i bardziej autentycznych miejsc – od odbudowanego Starego Miasta po Pragę, Powiśle czy współczesną architekturę centrum – ale charakterystycznej sylwetki Pałacu nie da się z turystycznej mapy miasta po prostu wykreślić.
Inne pytanie brzmi: czy równie ważny jest on jeszcze dla samych warszawiaków?
Być może coraz mniej osób patrzy na niego codziennie jak na symbol czegokolwiek. Dla wielu jest po prostu elementem krajobrazu. Budynkiem, który zawsze był w tym miejscu. Punktem spotkań. Drogowskazem widocznym między wieżowcami. Miejscem, do którego idzie się do teatru, kina, muzeum albo na wydarzenie.
Wokół niego zmieniło się niemal wszystko. Wyrosły szklane wieżowce, przebudowano ulice, powstały nowe przestrzenie publiczne, a centrum Warszawy zaczęło wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Pałac jednak pozostał.
Może właśnie dlatego jego obecność jest dziś tak interesująca. Budynek, który miał być monumentalnym symbolem określonego systemu politycznego, z czasem zaczął żyć własnym życiem. Nie pozbył się trudnej historii, ale obrósł tysiącami nowych, zupełnie prywatnych historii mieszkańców.
Rocznicowe wydarzenia rozpoczną się 22 lipca już o godz. 10. Tego dnia do godz. 23 wjazd na Taras Widokowy będzie kosztował 7,10 zł. Między godz. 12 a 15 zaplanowano tam animacje dla dzieci, warsztaty plastyczne oraz gry i zabawy ruchowe.
O godz. 17.30 w Kinotece odbędzie się bezpłatny, przedpremierowy pokaz filmu dokumentalnego „Pałac Kultury. Niekochany zabytek” z udziałem reżyserki Jessiki Szczakiel. Dokument ma opowiadać o historii gmachu – od kontrowersji związanych z jego powstaniem po jego współczesne miejsce w życiu stolicy.
Wieczorem urodziny przeniosą się na Plac Centralny. O godz. 19.30 rozpocznie się koncert Brass Federacji, a uczestnicy zostaną poczęstowani urodzinowym tortem i napojami. Od godz. 20.30 do 23 zaplanowano bezpłatne silent disco.
Budynek, który od dziesięcioleci jest przedmiotem sporów o historię, pamięć i tożsamość, swoje kolejne urodziny będzie obchodził przy muzyce, torcie i tańcu.
Czy Pałac Kultury i Nauki jest dziś ukochanym symbolem Warszawy? Trudno byłoby tak powiedzieć. Czy jest symbolem znienawidzonym? To również byłoby zbyt dużym uproszczeniem.
71 lat po otwarciu Pałac Kultury nadal stoi w samym środku miasta. Nadal jest pełen ludzi. Nadal przyciąga turystów. I nadal, gdy tylko zaczyna się o nim rozmawiać, okazuje się, że Warszawa ma na jego temat całkiem sporo do powiedzenia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze