Od jednego telefonu „z banku” zaczęła się policyjna operacja, która objęła kilka województw. Funkcjonariusze z Pragi-Północ zatrzymali grupę obcokrajowców podejrzanych o wyłudzenie ponad 100 tys. zł należących do wspólnoty mieszkaniowej. Siedmiu z nich zostało tymczasowo aresztowanych. Sprawa wciąż się rozwija.
Zarządca jednej z praskich wspólnot mieszkaniowych zgłosił policji, że padł ofiarą oszustwa. Zadzwonił do niego rzekomy pracownik banku i – pod pretekstem „zabezpieczania środków wspólnoty” – nakłonił go do wykonania przelewów na kilka wskazanych rachunków. W ten sposób z konta zniknęło blisko 105 tys. zł.
Ze względu na charakter zgłoszenia sprawą zajęli się funkcjonariusze Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą i Korupcją KRP Warszawa VI pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ. Jeszcze tego samego dnia operacyjni namierzyli pierwszy trop. W mieszkaniu na Bielanach zatrzymano 20-letniego obywatela Ukrainy, który – jak ustalono – przyjmował przelewy i wypłacał pieniądze w bankomatach na terenie stolicy. Kontakt z organizatorami procederu utrzymywał przez komunikator internetowy.
To był dopiero początek. Dwa dni później zatrzymano kolejne osoby. Na terenie Warszawy wpadła 29-latka, również obywatelka Ukrainy. Wspólne działania stołecznej policji oraz jednostek z Poznania i Żywca doprowadziły do zatrzymania czterech kolejnych mężczyzn w wieku od 18 do 33 lat.
W pierwszym tygodniu października operacyjni z Pragi-Północ i policjanci z KWP Bydgoszcz zatrzymali 25-letniego członka grupy. Dzień później w Śródmieściu ujęto następnego podejrzanego – 22-latka.
W trakcie śledztwa zabezpieczono telefony, laptopy, karty SIM, nośniki pamięci, dokumentację bankową, gotówkę i liczne rejestry przestępczej działalności prowadzonej przez internet. Przesłuchano także świadków oraz przeanalizowano nagrania z monitoringu.
Zebrany materiał dowodowy pozwolił prokuratorowi postawić wszystkim zatrzymanym zarzuty udziału w oszustwie, za co grozi im do 8 lat więzienia. Siedmiu obywateli Ukrainy trafiło do tymczasowego aresztu.
Śledztwo nadal trwa. Policjanci nie wykluczają, że w proceder zaangażowanych było więcej osób.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze