Ostatnie dwa bilety do ćwierćfinałów mistrzostw świata trafiły do Argentyny i Szwajcarii. Obrońcy tytułu odwrócili losy meczu z Egiptem w spektakularnym stylu, wygrywając 3:2 po dramatycznej końcówce. Z kolei Helweci wyeliminowali Kolumbię dopiero po serii rzutów karnych. Po raz pierwszy od rozpoczęcia turnieju 11 czerwca piłkarze dostaną dzień przerwy, zanim rywalizacja wkroczy w decydującą fazę.
Jeszcze na niespełna kwadrans przed końcem spotkania wydawało się, że sensacja jest o krok. Egipt prowadził 2:0 i był o kilkanaście minut od największego sukcesu w historii swoich występów na mundialu.
Afrykańczycy od początku imponowali organizacją gry. Już w 15. minucie Yasser Ibrahim wykorzystał dośrodkowanie i strzałem głową otworzył wynik. Argentyńczycy mogli odpowiedzieć błyskawicznie, ale Lionel Messi nie wykorzystał rzutu karnego. Jego uderzenie obronił Mostafa Shoubir. Dla kapitana "Albicelestes" była to już druga zmarnowana "jedenastka" podczas tegorocznych mistrzostw i czwarta w historii jego mundialowych występów.
Obrońcy tytułu długo nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego rywala. Egipcjanie nie zamierzali jedynie bronić prowadzenia, a w 67. minucie po wzorowo wyprowadzonej kontrze Mostafa Zico podwyższył wynik na 2:0.
Wtedy rozpoczął się prawdziwy pokaz charakteru mistrzów świata. Najpierw kontaktowego gola zdobył Cristian Romero, a chwilę później do siatki trafił Messi, zapisując na swoim koncie ósme trafienie w obecnym turnieju i 21. w historii występów na mistrzostwach świata. Kiedy wydawało się, że o awansie zdecyduje dogrywka, w drugiej minucie doliczonego czasu gry Enzo Fernandez strzałem głową zapewnił Argentynie zwycięstwo 3:2. Była to jednocześnie jubileuszowa, trzytysięczna bramka w historii piłkarskich mistrzostw świata.
Po końcowym gwizdku emocje całkowicie przejęły kontrolę. Messi nie krył łez, podobnie jak selekcjoner Lionel Scaloni, który podczas pomeczowych wypowiedzi z trudem panował nad wzruszeniem.
Zupełnie inaczej wydarzenia oceniali Egipcjanie. Trener Hossam Hassan nie ukrywał rozczarowania, twierdząc, że jego zespół zasłużył na zwycięstwo. Szkoleniowiec otwarcie krytykował decyzje francuskiego arbitra Francoisa Letexiera i sugerował, że końcówka spotkania nie była prowadzona w duchu sportowej sprawiedliwości.
Równie gorąco było poza stadionem. W całej Argentynie kibice ruszyli na ulice, świętując awans klaksonami, śpiewem i fajerwerkami. W San Miguel de Tucumán doszło jednak do starć z policją. Według lokalnych mediów funkcjonariusze użyli gumowych kul, zatrzymano pięć osób, a dwóch policjantów zostało rannych.
Znacznie mniej widowiskowy był pojedynek Kolumbii ze Szwajcarią w Vancouver. Przez 120 minut kibice nie zobaczyli ani jednego gola, a obie drużyny przede wszystkim pilnowały dyscypliny taktycznej.
Choć więcej dogodnych okazji stworzyli Kolumbijczycy, nie potrafili znaleźć sposobu na Gregora Kobela. Bramkarz reprezentacji Szwajcarii odegrał również kluczową rolę w serii rzutów karnych. W czwartej serii obronił strzał Cucho Hernandeza, otwierając swojej drużynie drogę do zwycięstwa.
Decydujący rzut karny wykorzystał rezerwowy Ruben Vargas, pieczętując wygraną 4:3 i historyczny awans Helwetów do ćwierćfinału mistrzostw świata. To dopiero drugi taki sukces reprezentacji Szwajcarii i pierwszy od 72 lat.
Spotkanie w Vancouver zamknęło również etap rozgrywek organizowanych poza Stanami Zjednoczonymi. Kolumbia pozostanie jedyną reprezentacją podczas tego mundialu, która rozegrała mecze we wszystkich trzech krajach-gospodarzach – USA, Kanadzie i Meksyku.
Po zakończeniu fazy 1/8 finału w walce o tytuł pozostało już tylko osiem reprezentacji. O półfinał Argentyna zmierzy się ze Szwajcarią, natomiast ćwierćfinały zainauguruje starcie Francji z Marokiem. Pozostałe pary stworzą wyłącznie europejskie reprezentacje – Hiszpania z Belgią oraz Norwegia z Anglią.
Układ ćwierćfinałów potwierdza dominację drużyn ze Starego Kontynentu. Sześć z ośmiu najlepszych zespołów tegorocznego mundialu reprezentuje Europę, co wpisuje się w trend widoczny także podczas poprzednich edycji mistrzostw świata. W Katarze w 2022 roku w najlepszej ósemce znalazło się pięciu przedstawicieli UEFA, natomiast w Rosji w 2018 roku aż sześciu, a półfinały były już wyłącznie europejską sprawą.
Tegoroczny mundial zapisze się także z innego powodu. To drugi z rzędu, a piąty w historii turniej, podczas którego żadna z reprezentacji gospodarzy nie zdołała awansować do grona ośmiu najlepszych drużyn świata.
Po niemal miesiącu nieprzerwanej rywalizacji uczestnicy mistrzostw wreszcie złapią oddech. Środa będzie pierwszym dniem bez meczów od inauguracji turnieju, a do wyłonienia nowego mistrza świata pozostało już tylko osiem spotkań.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze