Kontrola drogowa w podwołomińskim Zabrańcu szybko zamieniła się w poważną sprawę kryminalną. Policjanci zatrzymali 33-letniego mieszkańca Warszawy, który prowadził skradzioną dzień wcześniej w Czechach Toyotę RAV4. Okazało się, że mężczyzna ma na koncie znacznie więcej przewinień – był poszukiwany, miał pięć zakazów prowadzenia pojazdów i cofnięte uprawnienia.
Zwykła kontrola drogowa ujawniła szereg przestępstw, których miał dopuścić się 33-letni mieszkaniec Warszawy. 26 czerwca 2026 roku policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Wołominie zatrzymali w miejscowości Zabraniec samochód marki Toyota RAV4.
Za kierownicą siedział mężczyzna, który – jak szybko ustalili funkcjonariusze – nie powinien w ogóle prowadzić żadnego pojazdu. Sprawdzenie w policyjnych bazach przyniosło kolejne zaskakujące ustalenia.
Toyota, którą poruszał się 33-latek, została skradziona zaledwie dzień wcześniej na terenie Czech. Samochód miał dodatkowo kolekcjonerskie tablice rejestracyjne z polskimi oznaczeniami, które nie były przypisane do tego konkretnego pojazdu.
Dalsza weryfikacja danych kierowcy wykazała, że mężczyzna był osobą poszukiwaną przez wymiar sprawiedliwości. Sąd wydał wobec niego list gończy oraz nakaz doprowadzenia do aresztu śledczego w związku z koniecznością odbycia kary pozbawienia wolności.
To jednak nie koniec listy zarzutów. Policjanci ustalili, że 33-latek miał aż pięć aktywnych sądowych zakazów prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Trzy z nich były zakazami dożywotnimi. Dodatkowo jego uprawnienia do kierowania pojazdami zostały wcześniej cofnięte.
Mężczyzna był również poszukiwany przez organy ścigania Czech i Słowacji.
Funkcjonariusze zatrzymali 33-latka, a skradzioną Toyotę zabezpieczyli do dalszych czynności procesowych. Jeszcze tego samego dnia mężczyzna usłyszał zarzuty dotyczące kradzieży z włamaniem samochodu, kierowania mimo sądowych zakazów i cofniętych uprawnień oraz używania tablic rejestracyjnych, które nie należały do kontrolowanego pojazdu.
Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Wołominie sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztu na trzy miesiące.
Za popełnione przestępstwa 33-latkowi grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawa jest nadal prowadzona przez policję i prokuraturę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze