Mimo że wspólna wizyta prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Donalda Tuska w USA miała na celu pokazanie politycznej jedności w obliczu zagrożeń, to w rzeczywistości relacje między najważniejszymi osobami w państwie są bardziej napięte niż kiedykolwiek. Z tego powodu Amerykanie domagają się pełnych gwarancji, że wewnętrzne konflikty nie będą miały wpływu na politykę polskich władz w kontekście bezpieczeństwa i umów energetycznych. Te dwie strategiczne kwestie mają zostać na wyraźne życzenie USA wyłączone z ewentualnej polsko-polskiej wojny.
Według informacji z Onetu, to warunek, który musi zostać spełniony, aby Amerykanie zainwestowali miliardy dolarów zarówno w przemysł energetyczny, jak i zbrojeniowy. Wspólna wizyta prezydenta Dudy i premiera Tuska w Waszyngtonie była inicjatywą wyłącznie ze strony Amerykanów. Pomimo wzajemnej niechęci, obaj politycy musieli zaakceptować tę formułę. Spotkanie w Białym Domu z prezydentem USA, Joe Bidenem, dotyczące bezpieczeństwa i strategicznych projektów związanych z energetyką, stanowi jedyny punkt programu wizyty Dudy i Tuska. Premier planuje natychmiastowy powrót do kraju po tym spotkaniu, w przeciwieństwie do prezydenta. Obecnie współpraca między oboma politykami ogranicza się jedynie do niezbędnych i pilnych spraw. Istnieje dużo napięcia, co objawia się między innymi impasem w nominacjach ambasadorskich oraz sporem dotyczącym nowego unijnego komisarza.