Jeszcze w piątek świętował swoje 71. urodziny. Dwa dni później stanął na starcie Poland Bike Marathon. Do mety jednak nigdy nie dotarł. Po odnalezieniu ciała Kazimierza N. coraz więcej osób z jego otoczenia ujawnia kulisy tragicznego dnia. Z ich relacji wynika, że mimo ogromnego doświadczenia zawodnika, warunki na trasie były wyjątkowo wymagające.
Kazimierz N. od lat należał do najbardziej rozpoznawalnych postaci amatorskiego kolarstwa na Mazowszu. Był stałym uczestnikiem maratonów MTB i dla wielu młodszych zawodników stanowił wzór sportowej pasji oraz wytrwałości.
O doświadczeniu 71-latka najlepiej świadczą opinie osób, które znały go od lat. Poseł Koalicji Obywatelskiej Piotr Kandyba podkreśla, że Kazimierz N. był niezwykle aktywnym zawodnikiem i niejednokrotnie podejmował wyzwania, których nie podejmowali znacznie młodsi kolarze.
– Potrafił wystartować nawet w dwóch wyścigach jednego dnia. Był bardzo sprawny, choć oczywiście wiek robił swoje i trzeba było zachować ostrożność – powiedział w rozmowie z TVP3 Warszawa.
Jak relacjonuje parlamentarzysta, rozmawiał z jednym z uczestników niedzielnego maratonu. Z jego relacji wynika, że Kazimierz N. wielokrotnie zatrzymywał się na trasie, robił krótkie postoje i regularnie sięgał po wodę.
– Nie wiem, czy pozostali zawodnicy robili podobnie, ale takie informacje do mnie dotarły – zaznaczył Piotr Kandyba.
Dodał również, że według osób z otoczenia kolarza, dwa dni przed zawodami obchodził on swoje 71. urodziny. Miał też skarżyć się na gorsze samopoczucie, jednak mimo tego zdecydował się wystartować.
– To ogromna tragedia. W tym maratonie życie straciło dwóch zawodników. Wcześniej zmarł 30-letni uczestnik z Wyszkowa. Pan Kazimierz był prawdziwym weteranem takich imprez – podkreślił.
Osoby znające przebieg zawodów zwracają uwagę, że tegoroczna edycja odbywała się w bardzo wymagających warunkach. Wysoka temperatura i trudna trasa sprawiały, że nawet doświadczeni zawodnicy musieli zachować szczególną ostrożność.
Choć dokładne okoliczności śmierci 71-latka wyjaśniają śledczy, coraz więcej relacji wskazuje, że wysiłek podczas wyścigu mógł okazać się wyjątkowo wymagający. Sam fakt, że Kazimierz N. wielokrotnie zatrzymywał się na trasie, może świadczyć o pogarszającym się samopoczuciu jeszcze przed zaginięciem.
O Kazimierzu N. z ogromnym szacunkiem mówi również burmistrz Przasnysza Łukasz Chrostowski. Jak podkreśla, 71-latek od wielu lat był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci lokalnego środowiska sportowego.
– Pan Kazimierz to legenda sportu w Przasnyszu. Angażował się praktycznie we wszystkie wydarzenia kolarskie organizowane w naszym mieście. Trudno znaleźć osobę, która go nie znała – powiedział.
Burmistrz przyznał, że od początku pozostawał w kontakcie z władzami Marek i na bieżąco śledził akcję poszukiwawczą.
– Ostatni raz był widziany około 1,6 kilometra przed metą. Ponieważ organizatorzy dokładnie sprawdzili trasę przejazdu, pojawiła się hipoteza, że musiał z niej zjechać – relacjonował.
Na miejscu nadal pracują służby, które wyjaśniają dokładny przebieg tragedii. Śmierć Kazimierza N. poruszyła nie tylko lokalną społeczność, ale również środowisko kolarskie w całym regionie. Dla wielu pozostanie symbolem sportowej pasji, której pozostał wierny do ostatnich chwil.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze