Młody lekarz i radny dzielnicy Ursus w Warszawie w rok miał zarobić ponad 1,6 mln zł w stołecznym szpitalu. Jego rola w SOR, brak specjalizacji oraz wysokość wynagrodzenia budzą pytania o standardy zatrudnienia w ochronie zdrowia i zasady obsadzania kluczowych stanowisk.
28-letni Dawid Kacprzyk, lekarz i radny Koalicji Obywatelskiej w warszawskim Ursusie, znalazł się w centrum dyskusji po ujawnieniu wysokości jego zarobków oraz pełnionej funkcji w stołecznym Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Jak wynika z ustaleń „Gazety Wyborczej”, w ubiegłym roku miał otrzymać ponad 1,6 mln zł za pracę koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Według dziennika pojawiają się jednak wątpliwości, czy lekarz bez specjalizacji mógł legalnie pełnić funkcję koordynatora oddziału. Kacprzyk posiada pełne prawo wykonywania zawodu od około półtora roku i jest w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii.
Szpital nie odniósł się szczegółowo do pytań dotyczących jego stanowiska, jednak podkreśla, że wybór lekarza był wynikiem otwartego konkursu, w którym – jak twierdzi placówka – Kacprzyk był jedynym kandydatem. Instytucja wskazuje również, że stawki wynagrodzeń nie odbiegają od poziomów obowiązujących w innych warszawskich szpitalach.
Z przekazanych informacji wynika, że lekarz miał pracować średnio 331 godzin miesięcznie, łącząc dyżury w SOR z aktywnością publiczną – udziałem w sesjach rady dzielnicy, występami w mediach oraz działalnością polityczną. Wcześniej miał także pracować w innej placówce medycznej, z której zrezygnował.
Tak wysokie wynagrodzenie oraz intensywność pracy wzbudziły wątpliwości części środowiska medycznego. Przedstawiciele Porozumienia Rezydentów OZZL podkreślają, że kwoty na poziomie ponad miliona złotych rocznie są niespotykane na tak wczesnym etapie kariery zawodowej.
– Tak wysokie stawki dotyczą zwykle doświadczonych specjalistów, a nie lekarzy w trakcie szkolenia – komentuje jeden z przedstawicieli rezydentów, wskazując, że sytuacja budzi zdziwienie w środowisku.
Sprawa Kacprzyka wywołała dyskusję nie tylko o jego indywidualnym przypadku, ale również o zasadach funkcjonowania kadrowego w ochronie zdrowia – w tym o transparentności konkursów, strukturze wynagrodzeń i niedoborach personelu medycznego.
Szpital utrzymuje, że wszystkie procedury zostały zachowane, a wysokość wynagrodzenia wynikała z warunków rynkowych i dostępności kandydatów.
Na razie sprawa pozostaje otwarta, a pytania o standardy obsadzania kluczowych funkcji w SOR oraz poziom wynagrodzeń młodych lekarzy pozostają bez jednoznacznej odpowiedzi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze