Reklama

Zostawił psa na pastwę losu? Jest akt oskarżenia i grozi mu więzienie

Przez wiele tygodni pies miał pozostawać bez podstawowej opieki, dostępu do wody i regularnego pożywienia. Według śledczych zwierzę było pozostawione samo sobie, a jego właściciel świadomie dopuszczał do sytuacji, która narażała je na ból i cierpienie. Prokuratura Rejonowa w Ostrołęce zakończyła śledztwo i skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Krzysztofowi J. Mężczyzna nie zgadza się z przedstawionymi zarzutami i nie przyznaje się do winy.

Sprawa dotyczy wydarzeń, do których – według ustaleń śledczych – dochodziło od września do listopada 2025 roku w Troszynie w województwie mazowieckim. Pokrzywdzonym zwierzęciem był pies rasy mieszanej w typie owczarka niemieckiego.

Zwierzę pozostawione bez podstawowej opieki

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce Elżbieta Edyta Łukasiewicz, zgromadzony materiał dowodowy wskazuje, że oskarżony nie zapewniał psu elementarnych warunków do życia. Zwierzę miało nie mieć stałego dostępu do świeżej wody ani odpowiedniego pożywienia. Według prokuratury zabrakło również niezbędnej opieki weterynaryjnej.

Reklama

Śledczy podkreślają, że takie zaniedbania doprowadziły do świadomego zadawania zwierzęciu bólu i cierpienia. Właśnie na tej podstawie mężczyźnie postawiono zarzut znęcania się nad psem.

Po zakończeniu postępowania przygotowawczego akt oskarżenia trafił do II Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Ostrołęce.

Oskarżony zaprzecza. Prokuratura nie uwierzyła w jego wersję

Krzysztof J. podczas przesłuchania nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. W swoich wyjaśnieniach przedstawił przebieg wydarzeń odmienny od ustaleń śledczych.

Twierdził również, że nie był właścicielem psa i nigdy nim nie był. Jak przekonywał, zwierzę należało do jego matki. Prokuratura uznała jednak tę wersję za niewiarygodną, wskazując, że pozostaje ona w sprzeczności z materiałem dowodowym zgromadzonym w toku śledztwa.

Reklama

Nawet trzy lata więzienia za znęcanie się nad zwierzęciem

O dalszym losie oskarżonego zdecyduje sąd. Jeżeli Krzysztof J. zostanie uznany za winnego, może usłyszeć wyrok do trzech lat pozbawienia wolności.

Przepisy przewidują również możliwość orzeczenia nawiązki w wysokości od 1 tys. do 100 tys. zł na cel związany z ochroną zwierząt. Sąd może także zdecydować o zakazie posiadania wszystkich zwierząt lub określonych ich kategorii.

Źródło: warszawa.tvp.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości